Są na świecie takie kraje, których próżno by szukać na mapach, gdyż pokazywane są na nich niezwykle rzadko. Są to kraje, które przeważnie ze względów politycznych nie istnieją dla społeczności międzynarodowej. Faktycznie jednak niczym nie różnią się one od normalnych państw. Mają swoje rządy, armie, flagi, pieniądze... Tyle, że oficjalnie ich nie ma. Jednym z takich krajów jest Cypr Północny.

Początki
Turecka Republika Cypru Północnego powstała w 1974 r., w wyniku burzliwych wydarzeń sięgających swoimi korzeniami daleko w głąb historii. Pierwsi osadnicy pojawili się na Cyprze 11 tys. lat temu, przybywając z Bliskiego Wschodu. Później rozkwitały tu różne kultury przedstarożytne. W połowie drugiego tysiąclecia przed naszą erą istniała już konfederacja miast-państw cypryjskich utrzymująca kontakty z minojską cywilizacją Krety. W końcu, w XIV w. z obszaru Peloponezu przybyli Mykeńczycy i opanowali wyspę. Potem z przerwami była ona zależna od Fenicjan, Asyrii, Egiptu, Persji, Aten, znowu Persji, Imperium Aleksandra Macedońskiego, Egiptu Ptolemeuszy (w tym okresie zlikwidowano autonomiczne miasta-państwa), Rzymu, Bizancjum. W czasie Trzeciej Krucjaty wyspę zdobył Ryszard Lwie Serce i wkrótce odsprzedał ją Guyowi de Lusignan, byłemu królowi Jerozolimy, który założył tu własną dynastię. W tym okresie Cypr opływał w bogactwie, a Famagusta była jednym z najbogatszych miast świata. W XV w. wyspa dostała się we władanie Wenecji, która nie panowała tu jednak długo.
Kilkadziesiąt lat później, w 1571 r., Cypr zajęły wojska Imperium Osmańskiego. Wtedy to rozpoczął się okres osadnictwa tureckiego, a właściwie muzułmańskiego, który to doprowadził do obecnego podziału wyspy na dwa kraje. Zaraz po podboju na wyspie osiadło ponad 20 tys. janczarów. Do tego dodać należy osmańskich urzędników państwowych wraz z licznymi rodzinami, koczowników z Anatolii i zwykłych skazańców. W początkowym okresie społeczności pochodzenia tureckiego i greckiego żyły ze sobą w zgodzie, lecz później wraz z pogarszaniem się sytuacji materialnej mieszkańców w wyniku nakładania wygórowanych podatków dochodziło do licznych powstań. Sporo chłopów greckich wyemigrowało z wyspy. W końcu ustaliły się obecne proporcje w liczbie ludności, której około 70% stanowią Grecy, a resztę Turcy. W 1878 r. Turcja odstąpiła Wielkiej Brytanii prawo do zarządzania wyspą w zamian za część ściąganych podatków. Dla ludności Greckiej oznaczało to kres tyranii Turków i nadzieję na połączenie się z Grecją. Jest to również okres silnego podziału ludności Cypru, gdyż obok religii również szkolnictwo zostało podzielone pomiędzy dwie narodowości. W czasie I wojny światowej Cypr został oficjalnie wcielony do terytorium Wielkiej Brytanii, lecz już w 1915 r. był oferowany Grecji w zamian za przyłączenie się jej do wojny po stronie państw Ententy. Proniemiecka Grecja odrzuciła jednak propozycję ku rozczarowaniu greckich mieszkańców wyspy. Po zakończeniu wojny Turcja ostatecznie zrzekła się praw do Cypru i w 1925 r. stał się on oficjalnie kolonią Korony. Nie podobało się to Grekom cypryjskim, którzy dążyli do zjednoczenia z własnym krajem.
Pierwsze podziały
Po zakończeniu II wojny światowej, której fronty ominęły wyspę, odnowiły się ruchy zjednoczeniowe. W 1950 r. cypryjscy Grecy przeprowadzili referendum, które wykazało 96% poparcie idei przyłączenia wyspy do Grecji. Spowodowało to pojawienie się dużego poczucia zagrożenia wśród Turków cypryjskich, których liczebność spadła w tym czasie do 18% populacji. Zaczęli się oni sprzeciwiać zjednoczeniu z Grecją, wysuwając nawet żądania przyłączenia wyspy do Turcji. Brytyjczycy jednak o oddaniu wyspy nie chcieli słyszeć, twierdząc wręcz, że w przeciwieństwie do innych terytoriów, Cypr na zawsze pozostanie kolonią Zjednoczonego Królestwa. W sprawę zaczęła poważniej angażować się Grecja, żądając na forum międzynarodowym przyznania jej wyspy, co oczywiście wywołało podobne reakcje ze strony rządu tureckiego. Na wyspie pojawiła się popierana przez Grecję antybrytyjska zjednoczeniowa organizacja terrorystyczna dokonująca licznych zamachów na urzędy kolonialne. W odpowiedzi Turcy założyli własną obronną organizację, która za cel obrała podział wyspy na część turecką i grecką. Napięta sytuacja i presja międzynarodowa zmusiły Brytyjczyków do przyznania wyspie autonomii w 1957 r. Nie było to jednak wystarczające dla Cypryjczyków, których podział na dwie społeczności doprowadził w końcu do bezpośrednich walk. Oba narody do tej pory wymieszane, zaczęły tworzyć odrębne dzielnice we wszystkich miastach i wsiach.
Społeczność międzynarodowa niepopierająca idei zjednoczenia wyspy z Grecją, propagowanej przez Greków, i przeciwna idei podziału etnicznego, wysuwanego przez Turków, doprowadziła ostatecznie do rozmów dotyczących przyznania niepodległości Cyprowi jako jednolitemu państwu. Długie negocjacje zakończyły się porozumieniem, w wyniku którego w 1960 r. Cypr uzyskał niepodległość. Nadano mu konstytucję i ustrój, który dzielił władzę we wszystkich urzędach administracji państwowej w stosunku 7 do 3 pomiędzy oba narody, a gwarantem niepodległości nowego państwa miała być Wielka Brytania, Grecja i Turcja. Jednak nie cały Cypr uzyskał niepodległość. Brytyjczycy zachowali sobie bezterminowo jako obszary eksterytorialne dwie bazy wojskowe Akrotíri i Dhekélia o powierzchni 257 km2 i zamieszkane dzisiaj przez około 9 tys. osób, z których połowę stanowią żołnierze.
Lata niepokojów
Istnienie nowopowstałego państwa już od samego początku stało pod znakiem zapytania. Mimo, że pierwsze lata minęły w miarę spokojnie, oba narody były coraz bardziej skłócone. Dokonywał się dalszy podział miast na strefy grecką i turecką. Ludność nie utożsamiała się z nowym państwem i jego symbolami. Już pod koniec 1963 r. doszło do poważnych zbrojnych starć organizacji greckiej z turecką i postawienia w stan gotowości obu armii. Tylko dzięki międzynarodowym mediacjom nie doszło wtedy do wybuchu wojny. W walkach zginęło jednak ponad 600 osób, a podział wyspy stał się faktem. Turcy przenieśli się do północnej części Nikozji, oddzielonej od reszty miasta barykadami i zasiekami oraz do licznych enklaw położonych na północy wyspy. Porzucili służbę w administracji państwowej i zaczęli tworzyć niezależny samorząd.
Kwestia Cypru coraz częściej pojawiała się na arenie międzynarodowej. W 1964 r. postanowiono na wyspę wysłać oddziały ONZ (UFICYP - pozostające tam do dziś) by rozdzielić zwaśnione strony i ochraniać ludność. Mimo to sytuacja się zaogniała. Grecja wysłała na wyspę własne wojsko, które miało za zadanie chronić cypryjskich Greków, co dało im duże poczucie bezkarności i spowodowało nasilenie ataków na Turków. Na jeden z takich ataków Turcja odpowiedziała dokonując nalotów na siły cypryjskich Greków, co kolejny raz niemal nie doprowadziło do wybuchu wojny grecko-tureckiej. Przejęcie władzy w Grecji przez juntę wojskową w 1967 r. wcale nie uprościło sytuacji, chociaż osłabiona wewnętrznie Grecja musiała wycofać swoje wojska z Cypru. Nie zaprzestała jednak dozbrajać organizacji militarnych. W 1968 r. w wyniku żmudnych negocjacji doszło do pewnego unormalizowania się sytuacji i współpracy obu narodowości. Przeprowadzono wybory prezydenckie, powołano wspólny rząd. Ugodowa postawa prezydenta pochodzenia greckiego i rządu nie podobała się wojskowej juncie z Grecji, która wspomagała progrecką opozycję. Greccy oficerowie z kontynentu zdominowali kadrę dowódczą cypryjskiej Gwardii Narodowej tworząc z niej siłę nacisku na rząd. Mimo wszystko kolejne lata minęły spokojnie i w 1973 r. odbyły się ponowne wybory.
Niepodległość
Gdy w 1974 r. grecka junta wojskowa powoli traciła poparcie, prezydent Cypru rozwiązał Gwardię Narodową i nakazał greckim oficerom opuszczenie wyspy. W odpowiedzi na ten krok 15 lipca 1974 r. progrecka opozycja z Gwardią Narodową na czele dokonała krwawego zamachu stanu mordując setki Turków i prorządowych Greków. Nie trzeba było długo czekać na reakcję Turcji. 20 lipca oddziały tureckie dokonały inwazji wyspy. Złe dowództwo i braki w zaopatrzeniu spowodowały, że mimo czterokrotnej przewagi liczebnej wojska te posuwały się bardzo powoli w głąb lądu tracąc przy okazji siedmiokrotnie więcej żołnierzy niż Gwardia Narodowa. Reakcją greckiego rządu wojskowego na atak Turcji było wypowiedzenie wojny, lecz greckie wojsko nie zastosowało się do rozkazów dowódców, co doprowadziło do upadku junty. Cywile, którzy objęli władzę w Grecji zaczęli negocjować z Turkami i po tygodniu ogłoszono zawieszenie broni. Turcy domagali się utworzenia państwa federacyjnego i przekazania Turkom cypryjskim 34% obszaru wyspy. Grecy odrzucili te żądania i w związku z tym po dwóch tygodniach spokoju doszło do wznowienia walk. Turcy wspomagani dodatkowymi oddziałami nie popełniali już błędów z początku wojny, Grecy natomiast nie mogąc liczyć na wsparcie z kontynentu i odczuwając brak amunicji zaczęli się szybko wycofywać. Po dwóch dniach ogłoszono kolejny rozejm. Turcy opanowali w tym czasie 38 % powierzchni wyspy, który to teren pozostaje we władaniu ludności tureckiej do dziś. Grecka ludność zaczęła masowo uciekać z okupowanych terenów (swoje domy opuściło ponad 160 tys. osób). W nieokupowanej części wyspy władzę odzyskał stary rząd pozbawiony jednak swoich tureckich członków. Od razu zaczął on domagać się wycofania oddziałów interwencyjnych. Zaczęto prowadzić rozmowy dotyczące zjednoczenia obu części wyspy i nowego statutu wspólnego państwa. Podobne rozmowy nie przynoszące jednak żadnego rezultatu odbywają się od czasu do czasu do dnia dzisiejszego.
W niecały rok po wojnie w obu częściach Cypru doszło do przymusowych przesiedleń ludności tureckiej na północ a greckiej na południe. Umocnił się podział wyspy poprzez ustanowienie strefy zdemilitaryzowanej, obejmującej obszar pomiędzy linią natarcia wojsk tureckich i linią obrony wojsk południowocypryjskich z dnia zakończenia walk. W lutym 1975 r. na północy proklamowano Federalne Państwo Tureckiej Republiki Cypryjskiej teoretycznie wchodzące w skład Republiki Cypryjskiej. Władze południowocypryjskie energicznie zaczęły starać się o poparcie na arenie międzynarodowej, co w rezultacie doprowadziło do politycznej i gospodarczej izolacji Północy. W końcu 15 listopada 1983 r. Turcy ogłosili powstanie niepodległej Tureckiej Republiki Cypru Północnego (Kuzey Kibris Türk Cumhuriyeti). Nowopowstałe państwo nie zostało uznane na arenie międzynarodowej, a politycznie i ekonomicznie funkcjonuje w dużej mierze tylko dzięki pomocy Turcji. Starania Republiki Cypru o przyjęcie do Unii Europejskiej spowodowały ponowne międzynarodowe zainteresowanie się sprawą podzielonej wyspy. Jednak wygórowane żądania wysuwane przez każdą ze stron powodowały, że wszystkie próby porozumienia kończyły się jak dotąd fiaskiem.
Cypr Północny dzisiaj
Obydwa państwa cypryjskie nie utrzymują między sobą praktycznie żadnych kontaktów, a ruch graniczny prawie nie istnieje. Jedynie od czasu do czasu organizowane są wyjazdy na groby bliskich leżące po drugiej stronie granicy. Turyści spędzający wakacje na południu mogą na jeden dzień odwiedzić północ, choć ta możliwość obłożona jest licznymi ograniczeniami. Gdyby nie zdarzający się przemyt tańszych towarów z północy na południe i alkoholu w przeciwnym kierunku, to nie istniałaby żadna wymiana gospodarcza pomiędzy oboma krajami. Mimo panującego od ponad dwudziestu lat spokoju i pewnej stabilizacji sytuacja nie jest wolna od napięć, czego przyczyną są na przykład zakupy nowoczesnego uzbrojenia przez jedną z cypryjskich armii.
Cypr Północny zajmuje obszar 3355 km2 i zamieszkany jest przez około 210 tys. osób, z których około 60 tys. stanowią osadnicy z tureckiej Anatolii, a 30 tys. armia turecka. W skład państwa wchodzi również niewielka enklawa na terytorium Republiki Cypru obejmująca wioskę Erenköy i jej okolice, stanowiąca obecnie bazę wojsk tureckich. Stolicą kraju jest Lefkoşa (Północna Nikozja) licząca około 45 tys. mieszkańców, będąca jednocześnie stolicą jednego z trzech północnocypryjskich dystryktów. Obecnie kraj ten jest niemal w 100% zamieszkany przez ludność pochodzenia tureckiego wyznającą islam. Państwo posiada własny rząd, parlament, flagę i godło. Emituje też własne znaczki i ma oddzielną sieć telefoniczną. Z Turcją, oprócz powszechnie widocznych flag państwowych łączy je wspólna waluta, którą jest turecka lira, mocne więzi gospodarcze, polityka zagraniczna, i stacjonujące tu oddziały tureckiej armii dziesięciokrotnie liczniejsze od własnych jednostek Północnego Cypru.
Ze względu na międzynarodowy bojkot Cypru Północnego, do kraju tego można się dostać tylko przez Turcję przylatując samolotem z jednego z miast tureckich lub przypływając promem z Taşucu lub Mersin. Decydując się na podróż morską można wybrać droższy ale o wiele szybszy wodolot lub tańszy lecz dość powolny prom, a na Cypr można przybić w Famaguście lub w Kyrenii.
Kyrenia
Po pięknym, mieniącym się złotem letnim świcie wstającym nad Morzem Śródziemnym temperatura zaczyna szybko rosnąć zbliżając się do 40°C. W końcu, po kilkugodzinnym rejsie zaczynają być widoczne brzegi wyspy. Jak zza mgły majaczy strzelista, poszarpana ściana Gór Beşparmak, zwanych też Górami Kyreńskimi, leżącymi 4-5 km od morza. Bardzo duża wilgotność gorącego powietrza zatrzymywanego przez ścianę gór powoduje spadek widoczności do kilkunastu kilometrów. Prom dobija do nowego portu położonego 2 km od centrum Kyrenii. Odbywająca się tu odprawa paszportowa, w przeciwieństwie do odprawy po stronie tureckiej, jest szybka i sprawna. Stemple graniczne można dostać na oddzielnej kartce, gdyż mogą one zamknąć granice nie tylko Cypru południowego, ale i czasami Grecji.
Kyrenia, obecnie po turecku nazywana Girne, będąca trzecim co do wielkości miastem kraju liczy zaledwie 7 tys. mieszkańców. Jej największą atrakcją jest stare miasto rozłożone nad niewielkim okrągłym portem jachtowym, będącym niegdyś głównym portem miasta. W tym uroczym miejscu cumują jachty z różnych stron świata, a na turystów czekają prześliczne restauracyjki mieszczące się w starych domach i wychodzące ze swoimi stolikami wprost na nabrzeże. Z najstarszej historii miasta sięgającej X w. p.n.e. nie zachowało się niemal nic poza pamiątkami w muzeum. Za to z późniejszych czasów pozostał strzegący portu zamek. Zbudowali go Bizantyjczycy za ruinach rzymskiego fortu, później służył on kolejnym panom wyspy. Obecny swój kształt zawdzięcza Wenecjanom. Jego potężne mury zaopatrzone w cztery bastiony spowodowały, że nigdy nie został zdobyty w czasie walki. Dzisiaj jest dla turystów ciekawym miejscem do zwiedzenia, dającym ochłodę w swoich ciemnych wnętrzach i pozwalającym trochę pobłądzić podziemnymi korytarzami. Niektóre z pomieszczeń zamkowych zostały zajęte przez muzeum zabytków z historii wyspy. Można tu również obejrzeć jeden ze starszych, bo liczących sobie ponad 2300 lat, wraków morskich. A z zamkowych murów roztacza się panorama miasta, wybrzeża i wspaniałych Gór Kyreńskich.
Stara Kyrenia sąsiadująca z portem i zamkiem jest miastem białych domów i wąskich uliczek. Gdzieniegdzie można zobaczyć jakiś kościółek zamieniony obecnie na muzeum, meczet czy też willę zbudowaną przez angielskich kolonistów. Jednak i tu, jak i wszędzie na świecie ciśnie się nowoczesność. Zamiast sznurów z suszącą się bielizną pojawiają się pajęczyny przewodów elektrycznych, zamiast spokojnych osiołków w każdą nawet najwęższą uliczkę wpychają się samochody znanych zachodnich marek, a dachy domów upiększane są grzybami anten satelitarnych. Poza starym miastem zabudowa jest bardziej chaotyczna i przypomina tę, którą można spotkać w dziesiątkach innych miasteczek Turcji. Te nieciekawe dwu- i trzypiętrowe domy rozsiadły się trochę dalej w głąb lądu. Tereny nadbrzeżne zostały zaś zajęte przez ekskluzywne, choć nie przytłaczające swą wielkością, hotele zapatrzone na bardziej majętnych turystów z zachodniej Europy i krajów arabskich. Często przyciągają one wzrok kolorowymi neonami reklamującymi znajdujące się w ich wnętrzach kasyna.
W górach
Góry Beşparmak zawdzięczają swoją nazwę górze Beşparmak. Nazwa ta opisuje jej pięciopalczasty kształt. Same góry stanowią długi na ponad 100, a szeroki zaledwie na kilka kilometrów mur, ciągnący się wzdłuż całego północnego wybrzeża Cypru. Ich najwyższy szczyt Selvili osiąga 1024 m wysokości i znajduje się niemal nad samym morzem. Góry te już od dawna stanowiły obiekt zainteresowania mieszkańców Cypru. U ich podnóża lokowane były osady, a po przybyciu chrześcijan na ich szczytach wybudowano zamki, klasztory i opactwa. I dziś spacerując górskimi szlakami można dojść do ruin któregoś z trzech zamków: Kantara, Bufavento, czy St. Hilarion. Ze względu na liczne tereny wojskowe i wynikające stąd zakazy wstępu nie jest to łatwe.
Zamek St. Hilarion znajduje się nad samą Kyrenią. Dzieli go od niej 10 km krętych górskich dróg i ponad 700 metrów różnicy wysokości. Zabudowa obejmuje cały szczyt i robi niemal baśniowe wrażenie - mury mozolnie wspinające się na strome zbocza góry i częściowo rekonstruowane budynki przytulone są do skalnej ściany lub śmiało stoją nad przepaścią. Liczne poziomy zamku połączone są ze sobą podziemnymi przejściami oraz wąziutkimi schodami wijącymi się serpentynami na szczyt góry. A na poszczególnych wierzchołkach prężą się, jakby chciały jeszcze trochę podwyższyć szczyt, masywne, zbudowane tak jak cały zamek z kamienia, wieże, z których widok w dół może przyprawić o zawrót głowy. Można stąd obserwować dużą część wyspy od wybrzeża do położonej w centrum stolicy. Zamek długo służył do celów militarnych. Strategicznym punktem był aż do lat 60 i 70-tych naszego wieku, zajmowany przez oddziały Turków cypryjskich strzegł drogi łączącej Kyrenię z Nikozją. Zmusiło to rząd do zbudowania długiej obwodnicy. Obecnie pomiędzy górą zamkową i sąsiednią powieszono długą linę a na niej ogromne flagi Turcji i Północnego Cypru widoczne z odległości wielu kilometrów.
W górach oprócz zamków można znaleźć też liczne ruiny opactw i klasztorów. Jednym z większych było opactwo Bellapais położone w niewielkiej wiosce na zboczu gór. Położone na krawędzi naturalnego tarasu jest doskonale widoczne z daleka. Jako duża atrakcja turystyczna przyciągnęło do siebie wiele kawiarenek i sklepów z pamiątkami, które usadowiły się na niewielkim placyku przed wejściem. Opactwo, a właściwie jego ruiny, jest największą tego typu budowlą na wyspie. Niegdyś słynęło z bajecznego wprost bogactwa. Dzisiaj można podziwiać romantyczne ruiny pomieszczeń klasztornych i porośniętego cyprysami dziedzińca otoczonego krużgankiem z arkadami. Obok znajduje się zachowany w dobrym stanie kościół i niewielka wieża dzwonnicza. Ciasnymi przejściami można wejść na rozpalony od słońca dach opactwa i podziwiać widoki na maleńkie porozrzucane w nieładzie wioski, ostre grzebienie gór i falujące w oddali morze.
Lefkoşa
Droga z Kyrenii do stolicy kraju - Lefkoşy liczy zaledwie 25 km. Jednak miasto to leży w zupełnie innej krainie. Po przejechaniu Gór Kyreńskich wjeżdża się w obszar upstrzony licznymi, niewielkimi pagórkami z wyraźnie widocznymi warstwami skalnymi, porośnięty typową śródziemnomorską makią. Między tymi wzgórzami tu i ówdzie znajdują się małe zbiorniki retencyjne. Góry i pogórze zajmują dość wąski pas ciągnący się wzdłuż wybrzeża i już po kilkunastu kilometrach wjeżdża się do najżyźniejszego regionu wyspy - równiny Mesarii. Całą drogę można pokonać w pół godziny dobrze znanym z tureckich miast dolmuşem, czyli minibusem kursującym po stałej trasie i odjeżdżającym gdy uzbiera się komplet pasażerów. Przedmieścia stolicy nie robią dobrego wrażenia. Nieciekawe blokowiska i domki jednorodzinne ciągną się wzdłuż długich monotonnych ulic. Dzielnice te to taki cypryjski odpowiednik Ursynowa. I tylko powiewające, jak wszędzie w północnej części wyspy, czerwono-białe flagi tureckie i północnocypryjskie wprowadzają trochę kolorytu do tych dzielnic, gdzie nawet zieleń roślin jest przyszarzała. Stare miasto Lefkoşy otoczone jest weneckimi murami w kształcie koła zaopatrzonymi w jedenaście bastionów. Obecnie granica biegnie w poprzek starówki, tak że tylko pięć z tych bastionów jest po stronie Tureckiej Republiki Cypru Północnego. W czasie wojny z 1974 r. wojska tureckie zajęły wszystkie dzielnice tradycyjnie zamieszkane przez Turków. Poza starymi murami i bastionami miasto nie ma wiele zabytków jak na ośrodek funkcjonujący już od czasów neolitu. Bramy miejskie zostały zburzone by poprowadzić w ich miejscu szerokie ulice, a z powodu wielu wojen nawiedzających wyspę nie zostało tu zbyt wiele innych pamiątek. Otworzona w XIV w., po 150 latach budowy, katedra Ayía Sofía, została częściowo zburzona w czasie oblegania miasta przez Ottomanów. Po ich zwycięstwie została, tak jak wiele innych podobnych budowli na całym obszarze zajętym przez Turków, przebudowana na meczet zwany obecnie Selimiye Camii. Obok tego głównego meczetu można zobaczyć kilka innych starych budynków pamiętających czasy panowania Turków otomańskich takich jak meczety, łaźnie, gospody, medresy, grobowce, domy bogatych urzędników. Pozostałe budowle pamiętają ledwie początek ubiegłego stulecia. Do nich należy kilka typowych brytyjskich pokolonialnych gmachów zajętych obecnie przez różne urzędy państwowe. Północna Nikozja ze swoimi 45 tys. mieszkańców jest ponad czterokrotnie mniejsza od części miasta pozostającej we władzy Republiki Cypru. Niewielu tu turystów w porównaniu z Kyrenią, również niewiele przytulnych restauracyjek. Usługi i handel tandetnymi wyrobami skierowane są na klientów, którymi są stacjonujący na wyspie tureccy żołnierze.
Uliczki starego miasta, zaraz po opuszczeniu bardzo małego centrum stają się coraz mniej ruchliwe i bardziej zapuszczone, często kończąc się ślepo solidną stalową bramą lub po prostu ścianą wyznaczającą kres władzy terytorialnej Cypru Północnego. Za tym cypryjskim odpowiednikiem berlińskiego muru ciągnie się szeroka na kilka do kilkudziesięciu metrów strefa niczyja. Tak zwana Zielona Linia poza miastem ma do kilku kilometrów szerokości i patrolowana jest przez liczący ponad tysiąc żołnierzy kontyngent ONZ. Granica ta robi dość surrealistyczne wrażenie. Kilkadziesiąt metrów dalej ciągnie się gwarny pasaż handlowy, a tu spoza wypełnionych piaskiem pustych beczek po ropie i drutów kolczastych można ujrzeć na wpół zburzone budynki strefy niczyjej. Czasami taki budynek z zamurowywanymi oknami stanowi fragment muru-granicy przypominając wojnę, która odbyła się tu blisko ćwierć wieku temu. W jednym miejscu, przy Bastionie Roccas, Zielona Linia zupełnie zanika. Bastion leży na Północy zaś położona parę metrów niżej ulica należy już do Południa. Założony został tu ogólnie dostępny park, który stanowi praktycznie jedyne miejsce, poza wyższymi piętrami prywatnych domów, z którego można swobodnie obserwować życie po drugiej stronie granicy. Zaraz za bastionem granica przecina mury obronne, a umocnione bunkry tureckie i greckie znajdujące się w odległości zaledwie kilku metrów mierzą w siebie nawzajem lufami karabinów i nie pozwalają zapomnieć, że sytuacja na wyspie daleka jest od politycznego unormowania. Parę metrów dalej znów zaczyna się ziemia niczyja upstrzona zasiekami i błękitnymi wieżami wartowniczymi oddziałów ONZ. Po obu stronach dumnie łopoczą flagi Cypru, Grecji, Turcji i Cypru Północnego. Rozdzielone oczywiście błękitnym sztandarem ONZ-u. Niedaleko stąd znajduje się jedyne czynne przejście graniczne między dwoma zwaśnionymi krajami pozwalające nielicznym szczęśliwcom na odwiedzenie drugiej strony granicy.
Famagusta
Drugim co do wielkości miastem kraju, a zarazem największym portem jest Famagusta przez Turków zwana Gazimagusa lub w skrócie Magusa. Położona na równinie Mesarii nad rozległą zatoką, ochrzczoną imieniem miasta, liczy sobie 40 tys. mieszkańców. Wraz z najbliższymi okolicami tanowi ona główną atrakcję państwa, przyciągającą turystów nie tylko licznie zachowanymi zabytkami ale i wspaniałymi złotopiaszczystymi plażami nad kryształowymi wodami Morza Śródziemnego.
Okolice Famagusty już od zarania dziejów były jednym z ważniejszych ośrodków wyspy. Tu znajdowały się samodzielne miasta-państwa, po których pozostały ruiny, a po ich zjednoczeniu wspólna stolica znajdowała się w jej pobliżu. Jednak sama Famagusta powstała dość późno, gdyż dopiero w VII w. n.e. Początkowo rozwijała się powoli, by w XIII w. po zajęciu Palestyny przez Arabów stać się głównym portem i miastem handlowym pośredniczącym pomiędzy światem europejskim a arabskim. Nawet przez krótki okres uważana była za najbogatsze miasto świata. Jednak lata prosperity szybko minęły, a kolejne wojny robiły swoje. Los miasta został przypieczętowany ottomańskim oblężeniem w 1571 r., kiedy w wyniku ostrzału artyleryjskiego zostało ono doszczętnie zniszczone.
Wjeżdżając do miasta widzi się typową szpetną zabudowę peryferyjnych dzielnic miast cypryjskich. Cała zewnętrzna, znajdująca się poza murami obronnymi, Famagusta tak właśnie wygląda. Jednak za potężnymi weneckimi murami kryje się całkiem inna Famagusta - miasto obronne zwane Kaleiçi. Można się do niej dostać jedną z trzech bram, po przekroczeniu której ukazuje się widok na stare, zapomniane i senne miasto żyjące własnym życiem. Na każdym kroku można natknąć się tu na potężne ruiny budowli z czasów chrześcijańskich, które zniszczone w czasie wielkiego tureckiego oblężenia nigdy nie zostały odbudowane. Pomiędzy ruinami katedr, kościołów, pałaców, klasztorów i innych budowli rozłożyły się współczesne, trochę zaniedbane domy dzisiejszych mieszkańców miasta. Wszystko to otoczone jest potężnymi, kilkukilometrowymi, mającymi 15 m wysokości i posiadającymi 15 bastionów, murami wznoszącymi się ponad suchą dziś fosą. Z murów tych rozciąga się wspaniały widok na miasto pełne ruin wyrastających z labiryntu wąskich uliczek. Błądząc uliczkami można dojść do wspaniałej gotyckiej katedry, której ruiny po dobudowaniu minaretu zamienione zostały na meczet. Idąc zaś wzdłuż murów nie sposób nie trafić do Cytadeli zwanej też Wieżą Otella. Budowla ta, broniąca dostępu do portu, nie robi aż tak dużego wrażenia jak zamek w Kyrenii. Jest znacznie mniejsza i w gorszym stanie. Jednak z jej murów można podziwiać zarówno panoramę miasta i portu, w którym i dziś cumują przeważnie statki handlowe. Cytadela do tej pory spełnia swoją funkcję, gdyż jej część zajęta jest przez wojsko. Według miejscowej tradycji to tu właśnie Szekspir umieścił akcję swojej tragedii.
Na południe od murów starej Famagusty rozciąga się dziwna dzielnica, a może i zupełnie oddzielne miasto, Varósha. Po walkach narodowościowych z lat 60-tych Famagusta podzieliła się. W północnych dzielnicach mieszkali Turcy, Varósha zaś zamieszkana była tylko przez Greków. W czasie wojny z 1974 r. lotnictwo tureckie zbombardowało miasto, jego przestraszeni mieszkańcy uciekli dalej na południe, a Varóshę zajęły tureckie wojska. Do dziś cały ten teren pozostaje strefą wojskową, niedostępną dla postronnych. Od czasów wojny nic w tym mieście nie robiono, pozostawiając je samemu sobie. Podobnie jak w Lefkoşy, ulice Famagusty raptem przerwane są murem z beczek po ropie lub zasiekami z drutu kolczastego, by biec dalej już w pustym mieście-duchu. Po drugiej stronie stoją puste domy z pootwieranymi oknami, gdzieniegdzie można zobaczyć opuszczony dźwig na zapomnianej budowie. Kilka zburzonych domów, spalony hotel, szyldy zapisane greckimi literami i cisza tylko czasem zagłuszana warkotem wojskowego jeepa. Najładniejsza plaża Famagusty leży na granicy z tym pustym miastem. Woda i piasek przyciągają miejscowych spragnionych odpoczynku. Lecz już kilkanaście metrów od morza, gdzie kończy się żółć piasku pojawia się zardzewiała siatka, a za nią stoją opuszczone, niegdyś pełne świetności kilkugwiazdkowe hotele, których cienie padają na spragnionych ochłody plażowiczów, pozostających już w zupełnie innym świecie.
Oddech starożytności
Kilka kilometrów za Famagustą można znaleźć porozrzucane ruiny - świadectwa starożytnej potęgi wyspy. Jednym z zespołów ruin jest. Jej początki sięgają XII w. p.n.e. Pięćset lat później stała się najważniejszym miastem-państwem na wyspie. Po zjednoczeniu w V w. p.n.e. cypryjskich miast-państw Salamina została stolicą. Pozostawała nią z małymi przerwami aż do czasów bizantyjskich, gdy jako Konstancja była siedzibą arcybiskupa. Kres istnieniu miasta zadali w VII w. n.e. arabscy najeźdźcy, którzy z terenów obecnej Syrii i Libanu dokonywali łupieżczych napadów.
Dzisiaj Salamina jest główną atrakcją Północnego Cypru. Zajmuje obszar kilku kilometrów kwadratowych i położona jest nad samym morzem, oddzielona od niego plażami złotego piasku. Na całym obszarze Salaminy odkopanych i zrekonstruowanych zostało niewiele obiektów. Można podziwiać ruiny stadionu, amfiteatru, łaźni, gimnazjonu i kilku świątyń. Wszystko to rozrzucone w dużej odległości od siebie, rozpalone słońcem, porośnięte przez spalone o tej porze roku na popiół rośliny. Chodząc zakurzoną drogą pomiędzy zabytkami mija się wysuszone pagórki i pola, na których z ziemi wystają fragmenty kolumn i ociosanych kamieni.
Zaraz za ruinami miasta, w głębi lądu dostrzec można dziwne pagórki pomiędzy którymi pasą się stadka owiec. Pagórki te mieszczą w swoim wnętrzu groby. Inne mogiły nie wystają ponad powierzchnię ziemi tylko zagłębiają się w jej wnętrze. Grobów tych jest blisko 150, a każdy z nich służył za miejsce ostatniego spoczynku królowi Salaminy lub komuś z jego rodziny. Do każdego z nich prowadzi szeroka pochylnia na której składano ofiary.
Kilka minut spaceru dzieli starożytne królewskie groby od klasztoru i grobowca Apostoła Barnaby. Klasztor Apóstolos Varnávas został założony w V w., lecz jego dzisiejsza, typowo grecka bryła pochodzi dopiero z XVIII w. Obok klasztoru mieści się malutka kaplica z przyjemnie chłodną kryptą. To tutaj w V w. odnaleziono szczątki apostoła, co pozwoliło kościołowi cypryjskiemu uzyskać dowód potrzebny na to, aby otrzymać autonomię i uniezależnić się od kościoła syryjskiego. Obecnie klasztor zamieniony jest w muzeum. W kościele znajduje się wystawa niezbyt ciekawych, pochodzących z XX w. ikon. Natomiast w parterowych zabudowaniach klasztornych otaczających pławiący się w soczystej zieleni dziedziniec-ogród, znajdują się najciekawsze na Północnym Cyprze zbiory archeologiczne.
Ostatnim z zabytków okolic Famagusty znajdujących się po stronie Cypru Północnego są ruiny miasta Alasia, leżące na kamiennej rozpalonej równinie, po której hula gorący wiatr. Miasto to powstało w XX w. p.n.e. w epoce brązu. W późniejszych wiekach było czołowym eksporterem miedzi, a swój największy rozwój osiągnęło w XII w. p.n.e., gdy po przybyciu Minojczyków liczyło 15 tys. mieszkańców. Jednak w wyniku klęsk żywiołowych już sto lat później zostało wyludnione. Dzisiaj obejrzeć można wysokie na metr fundamenty układające się w ulice i kwartały. Miasto było bardzo gęsto zabudowane i cała ludność skupiała się na niewielkim obszarze, który z łatwością można obejść w kilkanaście minut. Widać jak popularna była wówczas powszechna dziś w śródziemnomorskich miasteczkach, zwarta zabudowa z labiryntem wąskich uliczek.
Północny Cypr urzeka swymi krajobrazami i przyciąga zabytkami. Jego powolny, sielski sposób życia, niewielka ilość turystów i często spotykane puste przestrzenie powodują, że i nam się nie śpieszy, zapadamy w stan błogiego lenistwa.Tymczasem tuż za południową granicą kipi gorącym życiem hałaśliwy cel turystycznych pielgrzymek - Republika Cypru. Ale to już inna historia...
