Wydanie internetoweEuropa

Cztery pory roku w wydaniu austriackim

Daria ParyłaAustria

W sercu Europy – Salzburg wita jesień

Do Salzburga przyjeżdżam o 2 w nocy. Jest zimno, pada deszcz. Październik w Austrii zazwyczaj jest chłodny i deszczowy. Już z samego rana powiew optymizmu: wschodzące słońce dyskretnie przypomina, że obudził się nowy dzień. Wyruszam na spacer, jestem ciekawa, jak wygląda miasto. Nie było mnie tu przecież ładnych kilka lat…

Stare Miasto jest wizytówką Salzburga. Centrum kultury i rozrywki, raj dla turystów, niezapomniana atrakcja dla miłośników architektury, lecz dla mnie jest to sentymentalny spacer wzdłuż zadbanych uliczek. Docieram na Getreidegasse, właśnie w tym miejscu znajduje się Dom Narodzin Mozarta. Wielki kompozytor jest bohaterem Salzburga, prawie w każdym zakątku miasta można kupić jakiś gadżet z podobizną mistrza. Mozart rozsławił Austrię, jego postać ściąga do Salzburga rzesze turystów z całego świata. Kolejne dni poświęcam na zwiedzanie. Twierdza Hohensalzburg robi wrażenie. Ogromny budynek w kolorze białym budzi respekt i uznanie. Za rządów arcybiskupa Leonharda von Keutschacha twierdza powiększyła swoje wymiary, stając się jednym z najpiękniejszych i najbardziej okazałych budynków w całym Salzburgu. Widać średniowieczną precyzję, mistrzostwo wykonania i austriacką dbałość o każdy szczegół. Twierdza od wieków pozostaje niewzruszona, świadczy o tym historyczny fakt, że nigdy nie została zdobyta. Była idealnych azylem dla arcybiskupów w chwilach trwogi. Dawniej w Hohensalzburg znajdowało się więzienie i koszary. Obecnie twierdza posiada dwa muzea (Rainer Museum i Burgmuseum), które swoimi eksponatami przypominają jej wielką przeszłość i zachęcają do lekcji historii. Przemierzając miasto Mozarta warto zatrzymać się w Pałacu Mirabell. Austriacki architekt Johann Lukas von Hildebrandt sprawił, że w każdym miejscu widać barokowy przepych. Mieszkańcy Salzburga i turyści bardzo chętnie zwiedzają zadbany ogród Mirabell. Kolejnym punktem do którego udało mi się dotrzeć jest Salzburska Katedra. Centrum spokoju i skupienia – tak zapamiętałam i zapisałam w myślach tą dostojną budowlę. Katedra posiada bogatą historię; nie oszczędzały jej pożary, jednak za każdym razem udawało się odbudowywać to wielkie duchowe centrum nadziei Austriaków. Ogromną wagę mieszkańcy Salzburga przywiązują do religii, historii i imprez kulturalnych. Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o Festiwalu Salzburskim. Muzyka łącząca wszystkie kultury stoi na najwyższym europejskim poziomie. Przyciąga i intryguje. Posiada magię i moc. Zachwyca i budzi respekt. Uwagę turystów przyciągają liczne muzea (Salzburskie muzeum sztuki nowoczesnej, Muzeum Historii Naturalnej, Salzburg Museum).

Salzburg kojarzy mi się z najpiękniejszą jesienią, rześkimi porankami, pięknymi parkami. Jest miejscem do którego zawsze chętnie wracam. Życzliwość mieszkańców; ich otwartość i spontaniczność sprawiają, że czuję się jak u siebie.

Już połowa listopada, wciąż jest zimno i często pada deszcz. Pobyt w Salzburgu powoli dobiega końca. Przygotowuję się do wyjazdu do Grazu. Media zapowiadają poprawę pogody. Ulga…

Pierwszy śnieg w Grazu

Wsiadam do pociągu relacji Salzburg – Graz. Późne, listopadowe popołudnie. Moim jedynym marzeniem jest dotrzeć bez przeszkód do Grazu. Do przedziału wchodzi mnóstwo ludzi, zaczyna robić się tłok. Przede mną ponad cztery godziny podróży.

Wreszcie spadł śnieg! Czekałam na niego od kilku dni. Wprawdzie mając ponad 20 lat nie wypada lepić bałwana, ale postanowiłam złamać tą regułę. Wraz z kuzynem Svenem wyruszam do parku. Ciepłe, wygodne rękawiczki zawsze się przydadzą, możemy zabierać się do pracy. Śnieg jest świeży, idealnie modeluje się w dłoni. Mamy już prawie całego bałwanka, zamiast ust nasz stworek ma gałązkę z drzewa. Efekt? Prawdziwy bałwan na przywitanie prawdziwej zimy!

Święta zbliżają się wielkimi krokami, na ulicach miasta widać i słychać radosną atmosferę. Ludzie robią zakupy, centra handlowe tętnią życiem i kuszą coraz to większymi promocjami (czuję się jak w Polsce). Odwiedzam kilka sklepów, kupuję ogromnego pluszowego renifera. Prezent musi być okazały, zwłaszcza, że osoba, która ma otrzymać pluszaka jest niewiele od niego większa. Nowy Rok! Wielka impreza na ulicach miasta, ludzie z optymizmem obserwują deszcz fajerwerków na niebie.

W połowie stycznia wracam do Wrocławia, powoli zaczynam pakować bagaże i wspomnienia. Wolny czas poświęcam na zwiedzanie miasta, docieram do kilku miejsc – symboli Grazu. Największe wrażenie robi na mnie wieża zegarowa (Glockenturm) i panorama starego miasta.

Starówka i bardzo wąskie uliczki, centrum szkolnictwa (cztery uniwersytety) i kultury (opera). Centralna część Grazu położona jest za rzeką Mur. Kierowcy narzekają na ulice jednokierunkowe, których w Grazu jest bardzo dużo. Najlepiej po mieście poruszać się komunikacją miejską, rowerem (bardzo dużo dobrych tras dla jednośladów) bądź pieszo. Przed wyjazdem do Polski udaje mi się zwiedzić zamek Eggenberg, wprawdzie usytuowany jest dość daleko od ścisłego centrum miasta ale oferuje turystom wiele wrażeń. Na zrobienie zakupów przy Herrengasse zabrakło mi czasu.

Dzień wyjazdu z Grazu zbliża się nieubłagalnie. Udaję się na dworzec kolejowy (Hauptbahnhof Graz). Wsiadam do pociągu, znów zatłoczone przedziały, gwar rozmów i zmieniające się krajobrazy. Wyjeżdżam z Grazu, mijam zaśnieżone lasy, domy. Kolejna część mojej wyprawy właśnie się zaczyna.

Powitanie wiosny w stolicy Górnej Austrii

Do Linzu przyjeżdżam autobusem. Jest wczesna wiosna, wszystko budzi się do życia. Pierwszy dzień pobytu przeznaczam na spacer po mieście. Wąskie ulice, parki i skwery, dzień pełen wrażeń. Linz jest miastem wielokulturowym, nowoczesnym. Innenstadt to tętniące życiem kluby, bary, dyskoteki. Rozrywka dla turystów i mieszkańców. Linz bez wątpienia posiada swój niezwykły klimat. Kto choć raz spróbował Linzer Torte lub dotarł do Muzeum Lentos, ten wie o czym mowa.

Prawy brzeg Dunaju, Stare Miasto. Najbardziej rozpoznawalną ulicą jest Landstraße. W tej części miasta zawsze panuje tłok. Tramwaje, przechodnie i jadące powoli samochody – ciasno i wąsko. Kierowcy nerwowo szukają miejsca, by zaparkować swoje auto. Idę dalej, wszędzie pełno turystów z całego świata. Wszystkie ważne obiekty zlokalizowane są w bliskiej odległości od Mostu Nibelungenbrücke, dzięki temu turystom łatwiej jest dotrzeć do ciekawych miejsc.

Ciepła wiosna dodaje zabytkom i starówce niezwykłego uroku. Linz (podobnie jak Salzburg) jest miastem Mozarta. Właśnie w Linzu mistrz skomponował swoją symfonię. Zbliża się maj, miasto pięknieje za sprawą intensywnej zieleni. W weekendy Austriacy chętniej poruszają się rowerami, choć ruch na ulicach wciąż jest ogromny. Idę na długi niedzielny spacer, świeci słońce i jest ciepło. W poniedziałek o 6 rano jadę na dworzec. Wracam do Polski, choć już tęsknię za Austrią.

Wiedeńskie wakacje

Do Wiednia przyjeżdżam wczesnym rankiem, udaję się na Wzgórze Kahlenberg. Miejsce szczególnie bliskie Polakom, właśnie tu Król Jan III Sobieski dowodził bitwą o Wiedeń. Stojąc na Kahlenbergu widzę panoramę miasta. Wprawdzie jest mała mgła, ale można już dostrzec wspaniałe krajobrazy. Stolica Austrii jest barwna, ciekawa, ma turystom do zaoferowania wiele atrakcji. Belweder będący dziełem Johanna Lucasa von Hildebrandta przyciąga uwagę i budzi ciekawość. Utrzymany w stylu francuskim ogród dzieli dwa budynki: Belweder Górny oraz Belweder Dolny. Barokowy Kościół Św. Karola Boromeusza jest jedną z najpiękniejszych budowli Wiednia. Prawdziwe zwiedzanie miasta turysta rozpoczyna od Ringu (ulica w centrum Wiednia, w jej pobliżu znajdują się wszystkie istotne obiekty). Nieopodal Ringu znajduje się Opera Wiedeńska. Budynek jest dla wielu Austriaków symbolem miasta. Opera Wiedeńska została zniszczona w wyniku działań wojennych (bombardowanie - 1945 rok), wiedeńczycy nigdy nie pogodzili się z tym faktem, uznając go za wielką stratę dla miasta. Opera wznowiła swoją działalność w 1955 roku.

Kolejnym etapem mojego zwiedzania jest Pomnik Goethego i Schillera. `Około południa docieram do Marie – Teresien Platz. Najstarsze wiedeńskie muzeum, z największą galerią sztuki. Mieszkańcy Wiednia prawdziwą sympatią darzą to miejsce, podobnie jak pałac Hofburg - miejsce panowania dynastii Habsburgów. Okazały pałac jest symbolem przepychu (skarbiec cesarski) i imponującej architektury.

Katedra Św. Stefana jest miejscem szczególnym dla mieszkańców Wiednia. Znakomita architektura, duma i symbol miasta, świątynia modlitwy i spokoju. Będąc w Wiedniu udało mi się odwiedzić Katedrę Św. Szczepana usytuowaną w zabytkowym centrum miasta. Świątynia wyróżnia się gotycką formą, katedra jest dobrem narodowym Austriaków.

Moje wiedeńskie wakacje powoli dobiegają końca, choć na ulicach miasta wciąż wyczuwalna jest atmosfera wakacji (jest już wrzesień). Nie narzekam, liczę na kolejne austriackie wojaże. Wiem, że Wiedeń jeszcze nieraz mnie zaskoczy.

Każdy powrót jest inny

Każdy przyjazd do Austrii jest dla mnie podróżą w nieznane. Mieszkańcy Austrii są ludźmi otwartymi i spontanicznymi, to perfekcjoniści budujący swój wizerunek na prawdzie i zaufaniu. Wbrew powszechnie panującym opiniom Austriacy mają poczucie humoru, szanują zdanie innych i są bardzo gościnni. Będąc w Austrii miałam to szczęście, że spotkałam ludzi życzliwych, zawsze służących radą i wsparciem.

Każdy pobyt w Austrii jest dla mnie dużym doświadczeniem, nie tyle turystycznym co życiowym. Nieznajomość języka niemieckiego sprawiała mi wiele trudności, w stolicy można bez kłopotu rozmawiać po angielsku (np. w restauracji, sklepie), natomiast w małych miasteczkach językiem dominującym jest niemiecki. Życie w Austrii pozwoliło poznać mi nie tylko wspaniałe zabytki, poznałam również siebie. Pod silną presją czasu zaczęłam uczyć się niemieckiego. Po 4 – 5 godzin dziennie. Pozytywne efekty nauki były widoczne po kilku tygodniach.

Niezapomniane wrażenia, osobiste przeżycia ale i zmęczenie (ciągłe zmiany miejsc, intensywność zwiedzania, mało czasu na odpoczynek). Piękna austriackich miasteczek nie potrafię opisać słowami, skadrowane i zapisane w pamięci wspomnienia pozwalają mi wracać do Austrii kiedy tylko chcę. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że pobyt w Austrii ukształtował mój charakter, stałam się bardziej zdyscyplinowana, wierzę, że wszystkiego można się nauczyć i żyć z pasją. Austriacy są ludźmi żyjącymi ,,na czas’’, nie spóźniają się na spotkania, są słowni. Ciężko pracują, są uczciwi. Po przyjeździe do Salzburga zaskoczyły mnie ceny ubrań, kosmetyków, żywności. Wiedeń i Salzburg są najdroższymi miastami, zakupy w luksusowym sklepie dla przeciętnie zarabiającego Polaka mogą być tylko marzeniem. Austria jest imponującym krajem. Niesamowite krajobrazy i piękne zabytki. Lodowce (mój ulubiony Kitzsteinhorn) i ciepłe słońce. Rześkie poranki i sympatyczne popołudnia (nawet, gdy pada deszcz można posiedzieć w kawiarni delektując się pysznymi słodyczami).

Dlaczego właśnie Austria, dlaczego ten kraj? Austria nauczyła mnie odwagi, uformowała moją osobowość, ukształtowała światopogląd i nauczyła samodyscypliny. Najlepiej wraca się właśnie tu. Najlepiej zimą, gdy atmosfera Świąt Bożego Narodzenia i radosny śpiew kolędy Stille Nacht budzi w ludziach moc i optymizm, a kurorty takie jak Zell am See oferują narciarzom i snowboardzistom prawdziwe białe szaleństwo. Najlepiej wiosną, gdy zaczynają zielenić się drzewa. Najlepiej latem, gdy na ulicach miast widać i słychać atmosferę wakacji. Najlepiej jesienią, gdy można obserwować złotą, austriacką jesień. Austria jest krajem na każdą porę roku.

Zdjęcia do artykułu (13)

wieden-(1).jpgwieden-(10).jpgwieden-(11).jpgwieden-(12).jpgwieden-(13).jpgwieden-(15).jpgwieden-(2).jpgwieden-(3).jpgwieden-(5).jpgwieden-(6).jpgwieden-(7).jpgwieden-(8).jpgwieden-(9).jpg

Więcej z Europy