Gibraltar odwiedziłem w czasie swoich podróży po Europie Południowej. Jego odmienność od otaczających terenów sprawia, że jest jednym z ciekawszych regionów nie tylko na naszym kontynencie, ale i na świecie.

Jadąc wybrzeżem ze wschodu już z odległości kilkudziesięciu kilometrów widać białą skałę wynurzającą się z morza niczym Moby Dick. Jest to ostatnia kolonia w Europie, administracyjnie należąca do Wielkiej Brytanii. Pod względem powierzchni, ze swoimi 6,5 km kw., należy do najmniejszych terytoriów świata, mniejsze są tylko Watykan, Monako oraz niektóre terytoria Oceanii. Zamieszkuje je 31000 osób, co daje gęstość zaludnienia 4769 os./km˛, stawiając tę kolonię w gronie najgęściej zaludnionych obszarów globu. Po przekroczeniu granicy państwowej w La Línea de la Concepción wkracza się do innego świata, żyjącego u podnóża skały, na samym końcu Europy.
Większą część kolonii zajmuje masyw zbudowany z bladoszarych wapieni jurajskich o strukturze zwięzłej, czasami nawet krystalicznej. Od strony wschodniej i północnej wznosi się ona niemal pionowo do wysokości 424 m n.p.m., by opaść znacznie łagodniej w kierunku zachodnim i południowym. Na nizinie nadmorskiej, wspinając się częściowo na górę i częściowo wchodząc w morze na obszary osuszone, rozłożyło się jedyne miasto kolonii - Gibraltar. Długość skały wynosi 4 km, a szerokość dochodzi do 1,2 km. Łączy ją z kontynentem mierzeja, wznosząca się zaledwie kilka metrów ponad powierzchnię morza, będąca częstokroć w przeszłości przerywana, co zamieniało półwysep w wyspę. Na mierzei tej znajduje się lotnisko należące do miejscowej linii lotniczej Gibraltar Airways oraz koszary wojskowe.
Ludność tu zamieszkująca jest ludnością napływową, przybyłą po zajęciu tego terenu przez Wielką Brytanię. Przeciętny Gibraltarczyk pod względem etnicznym jest potomkiem Genueńczyków, Portugalczyków, Hiszpanów, Maltańczyków, Minorczyków, Brytyjczyków, Żydów, Hindusów i Maurów. Poza urzędami, gdzie używa języka angielskiego, posługuje się on językiem yanito, który jest dialektem andaluzyjskim z zapożyczeniami z wielu języków. Charakter Gibraltarczyka łączy w sobie typową brytyjską flegmę z południową wybuchowością, stara się być bardziej angielski od samych Anglików, ale nie obce mu są też hiszpańskie modele zachowania.
Historia tego skrawka Europy jest bardzo burzliwa i związana przede wszystkim z jego położeniem na szlaku z Afryki do Europy i z Morza Śródziemnego na Atlantyk. Już pod koniec drugiego tysiąclecia p.n.e. do Cieśniny Gibraltarskiej zaczęli docierać feniccy żeglarze, którzy dwie skały wyznaczające koniec Morza Śródziemnego nazwali Słupami Melkarta. Owe słupy to Skała Gibraltarska i Abyle w Ceucie po afrykańskiej stronie cieśniny. Słupy te znajdowały się pod niepodzielnym panowaniem Fenicjan od VIII do III w. p.n.e. W III w. p.n.e znalazły się w strefie zainteresowań Greków, którzy przemianowali je na Słupy Herkulesa, które stanowiły odtąd granicę zasięgu kultury greckiej. Po podbiciu Fenicji przez Aleksandra Macedońskiego skały dostały się w III w. p.n.e. w posiadanie Kartaginy. Na przełomie III i II w. p.n.e., w okresie wojen punickich wzniesiono na Skale Gibraltarskiej wieżę strażniczą, z której obserwowano rzymskie galery próbujące sforsować cieśninę. Była to pierwsza budowla na terenie dzisiejszej kolonii, a jej załoga to pierwsi mieszkańcy (nie licząc neandertalczyków, których kości odnaleziono w skalnych jaskiniach półwyspu). W 146 r. p.n.e. w wyniku tych wojen, zakończonych zburzeniem Kartaginy, skała przeszła we władanie Rzymian, którzy nazwali ją Mons Calpe. W 409 r. n.e. Półwysep Pirenejski zalały hordy Wandali i innych plemion germańskich, które poprzez cieśninę dostały się do Afryki. W 568 r. Wizygoci zbudowali na południu gibraltarskiego cypla, na przylądku Europa, świątynię aryjską, która przetrwała do średniowiecza i była miejscem licznych pielgrzymek.
W 632 r. Arabowie zaczęli podbijać basen śródziemnomorski, w 710 r. zajęli Afrykę Północną, a rok później wylądowali u stóp Mons Calpe, które stało się ich przyczółkiem do inwazji na Europę. Dla uczczenia pomyślnej przeprawy 12-tysięczngo wojska skałę nazwano imieniem dzielnego wodza Dżebel el-Tarik. Nazwa ta w zmienionej formie to dzisiejszy Gibraltar. Nastał nowy okres dla skały, na której w 725 r. Tarik kazał zbudować zamek obronny (jego ruiny zachowały się do dziś), mający strzec drogi z Europy do Afryki. Zaczęto też wykorzystywać do celów wojskowych naturalne groty i jaskinie w skale. W ten sposób Gibraltar stracił zupełnie znaczenie na szlaku morskim (teraz już nikt nie pływał przez cieśninę zajętą przez Maurów), ale nabrał ogromnego znaczenia na trasie międzykontynentalnej. U stóp zamku powstało osiedle, którego mieszkańcy zajęli się pośrednictwem handlowym.
W okresie rekonkwisty twierdza miała ogromne znaczenie. W latach 1309 - 1462 przeżyła dziewięć oblężeń, w wyniku których przechodziła z rąk do rąk. W 1309 r. po miesięcznym oblężeniu skałą zawładnął król Kastylii Ferdynand IV. Rok później król nadał Gibraltarowi przywilej wolnego miasta. W 1315 r. bezskutecznie oblegał miasto król Grenady, zdobył je dopiero w 1333 r. W 1462 r. skała wróciła znowu pod panowanie Hiszpanów, zdobył ją ród Guzmanów. W tym samym roku król Henryk Kastylijski anektował Gibraltar i dał miastu kartę przywilejów. Rozzłościło to Guzmanów, którzy w 1466 r. postanowili odebrać miasto. Po piętnastomiesięcznym oblężeniu zajęli twierdzę. Dopiero w 1502 r. zwierzchnictwo nad tym obszarem wróciło w ręce Korony Hiszpańskiej. W 1506 r. przez cztery miesiące bezowocnie oblegał miasto Juan de Guzman. W 1540 r. Gibraltar przeżył oblężenie z morza dokonane przez berberyjskich piratów pod dowództwem Barbarossy, w sile szesnastu statków i ok. 2000 żołnierzy. Piraci złupili miasto i uprowadzili część mieszkańców. W 1607 r. miasto oblegali Holendrzy, a w połowie XVII w. skałą zaczęli interesować się Brytyjczycy.
Podczas trwania hiszpańskiej wojny sukcesyjnej w 1704 r. twierdzę, w imieniu austriackiego kandydata do tronu hiszpańskiego - arcyksięcia Karola, zajęły wojska angielsko-holenderskie. Wszystkich mieszkańców wysiedlono. Przenieśli się oni o 8 km do miejscowości San Roque, gdzie powołali gibraltarską radę miejską na wygnaniu. Przez rząd Hiszpanii są oni do tej pory uznawani za "ludność Gibraltaru mieszkającą czasowo w San Roque". Na skale pozostał tylko garnizon wojskowy. Później zaczęto sprowadzać ludzi z Genui, Malty, Minorki, Portugalii, Wielkiej Brytanii. Przybyli też Żydzi, Hindusi, Hiszpanie, Marokańczycy. Tego samego roku wojska hiszpańsko-francuskie przez sześć miesięcy próbowały odbić półwysep.
Po zakończeniu wojny na mocy traktatu utrechckiego z 1713 r. Gibraltar stał się posiadłością brytyjską (konkurentami Anglików byli Holendrzy, którzy również chcieli przejąć to terytorium). Traktat ten posiadał nieścisłości, które stanęły u podstawy roszczeń hiszpańskich i licznych konfliktów hiszpańsko-brytyjskich trwających do dziś. Z tego powodu już w 1727 r. Hiszpanie próbowali zdobyć skałę. W 1779 r. rozpoczęło się ostatnie, czternaste oblężenie Gibraltaru zwane Wielkim Oblężeniem. Przez cztery lata wojska francusko-hiszpańskie próbowały zdobyć fort. Kres walkom położył traktat wersalski z 03.IX.1783 r. potwierdzający brytyjskie zwierzchnictwo nad tym terenem. Teraz życie toczyło się znacznie spokojniej, w 1830 r. nadano miastu status kolonii koronnej, rozwijał się handel, tylko od czasu do czasu Hiszpania przypominała, że rości sobie pretensje do tego obszaru. Szybki rozwój i brak miejsca pod zabudowę spowodował, że tuż za granicą powstało miasto satelitarne Gibraltaru - La Línea de la Concepción, z którego dojeżdżali robotnicy do pracy. Obecnie jest ono o wiele liczniejsze od miasta na skale.
W czasie Pierwszej Wojny Św. twierdza nie miała dużego znaczenia, znalazła się na uboczu działań wojennych. Większą rolę odegrała podczas Drugiej Wojny Światowej jako baza marynarki wojennej. Zbudowano tu także lotnisko wojskowe służące alianckim samolotom (po wylocie z którego rozbił się w niewyjaśnionych okolicznościach samolot z gen. Władysławem Sikorskim). Gibraltar był kilkakrotnie bombardowany przez francuskie samoloty reżimu Vichy oraz atakowany przez włoskie okręty podwodne. Po wojnie, począwszy od 1951 r. Hiszpania zaczęła intensywnie domagać się zwrotu brytyjskiej kolonii. Po nieudanych zabiegach na arenie międzynarodowej i w rozmowach dwustronnych rząd gen. Franco zaczął od 1964 r. wprowadzanie restrykcji ekonomicznych. Zakończono je w 1969 r. całkowitym zamknięciem granicy lądowej, morskiej i powietrznej z Gibraltarem oraz zlikwidowaniu połączeń telekomunikacyjnych z Hiszpanią. Stan ten utrzymywał się aż do śmierci dyktatora. Pomimo, że Hiszpania nadal nie zmieniła swego stanowiska w kwestii skały, stosunki z Gibraltarem zaczęły się normować. Otwarcie granicy zaplanowane na rok 1982 odbyło się dopiero w 1985 r. Przyczyną opóźnienia była wojna o Falklandy, w której Hiszpania poparła Argentynę. Obecnie ani Brytyjczycy, ani Hiszpanie nie śpieszą się z rozwiązaniem sporu o Gibraltar, gdyż boją się precedensu - w identycznej sytuacji znajdują się brytyjskie Falklandy i hiszpańskie terytoria w Afryce Północnej (Ceuta, Melilla, Villa Sanjurjo, Penon des Alhucemas, Penon de Valez de la Gomera i wyspy Chafarinas). Trwająca szesnaście lat blokada spowodowała, że obecnie większość cudzoziemskich robotników to nie Hiszpanie tylko Marokańczycy, powiększyły się też kontrasty z Hiszpanią (a właściwie Andaluzją, południową częścią kraju, z którą graniczy kolonia).
W chwili obecnej kolonia utrzymuje się z portu, reeksportu towarów wolnych od cła (przede wszystkim alkoholi i ropy) i turystyki. Działa tu kilka przedsiębiorstw przetwarzających kawę, tytoń, ryby, produkujących napoje itp.
Wjeżdżając do Gibraltaru od strony lądu przechodzi się przez około trzystumetrowy pas byłej strefy neutralnej ustanowionej traktatem utrechckim. Początkowo obejmowała ona cały przesmyk, rozpoczynając się pod samą skałą. Później każda ze stron uszczuplała ją po kawałku, aż w końcu zlikwidowano ją po otwarciu granicy ponad dziesięć lat temu. Po przekroczeniu granicy mija się dworzec lotniczy i przecina pas startowy usytuowany w poprzek ulicy. Droga przebiega po płycie lotniska, gdyż ze względu na piaszczyste podłoże nie można było tu zbudować tunelu drogowego. Gdy ma startować lub lądować samolot drogę zamykają szlabany dokładnie takie same jak na przejazdach kolejowych (jest to najprawdopodobniej jedyny taki przypadek na świecie). Pas startowy długości 2000 m wchodzi na ok. 1 km w głąb Zatoki Gibraltarskiej (znanej też pod hiszpańską nazwą jako Zatoka Algeciras).
Po przebyciu kilkuset metrów dociera się do miasta, którego główna ulica Main Street jest jednym wielkim pasażem handlowym. Znajduje się tu wiele sklepów z tanimi rzeczami, gdyż Gibraltar jest strefą wolnocłową. Robiąc zakupy można płacić funtami brytyjskimi, funtami gibraltarskimi i pesetami hiszpańskimi. Na ulicach widzi się dużo uczniów w typowych brytyjskich mundurkach, porządku w mieście pilnują typowi brytyjscy bobbis. Z granicy do centrum można dostać się też autobusem, oczywiście piętrowym. Ruch samochodowy jest bardzo duży, na jeden samochód przypada tu tylko dziewięć metrów bieżących krawężnika, nie dziwi więc fakt, że często spotyka się tu nasze Fiaty 126p na miejscowych numerach. Miasto nie posiada wielu zabytków, najstarszym jest Wieża Hołdu będąca pozostałością zamku Maurów. Jest tu parę kościołów, łaźnie Maurów, cmentarz poległych w bitwie pod Trafalgarem i oczywiście fortyfikacje ciągnące się na całej długości półwyspu. Część dzielnic portowych położona jest na terenach zabranych morzu. Ambitne plany mówiły o dwukrotnym powiększeniu obszaru kolonii, ale skończyło się tylko na eksperymentach. Sam port zajmuje proporcjonalnie bardzo duży obszar. W porcie wojennym stoją brytyjskie okręty wojenne, a w porcie cywilnym - przeważnie jachty z całego świata. W centrum stolicy znajduje się pałac gubernatora, piętnastoosobowy parlament i siedziba rządu.
Kierując się dalej na południe, przy końcu Main Street, dochodzi się do kolejki linowej, którą można dotrzeć na szczyt Skały (The Rock). Od zachodu porośnięta jest "lasem" składającym się głównie z sosny kamienistej i dzikiej oliwki, a od wschodu gwałtownie spada do morza. Gdyby nie ta skała, pewnie nie byłoby tu żadnego miasta, to dzięki jej walorom obronnym interesowano się tym terenem. W skale znajduje się ok. 48 km korytarzy (więcej niż długość dróg na powierzchni) wydrążonych głównie w czasie Drugiej Wojny Światowej. Obecnie w związku z trudnościami komunikacyjnymi część tuneli udostępniono mieszkańcom jako arterię, dzięki czemu mogła powstać droga dookoła półwyspu. Atrakcją jest też 78 jaskiń, z których największa Saint Michael's Cave została zamieniona na salę koncertową dla tysiąca osób, a w Lower Saint Michael's Cave znajduje się podziemne jezioro. W czasie wojny jaskinie służyły za schrony, przeniesiono tu szpital, składy wojskowe. Obecnie w głębi skały znajdują się zbiorniki magazynujące deszczówkę w specjalnych łapaczach o powierzchni ponad 10 ha. Gibraltar nie posiada źródeł powierzchniowych wody, a woda podziemna nie nadaje się do celów spożywczych.
Największą jednak ciekawostką kolonii jest rezerwat małp berberyjskich, jedynych dziko żyjących małp w Europie. Pochodzenie ich nie zostało wyjaśnione. Najprawdopodobniej zostały przywiezione przez Maurów jako maskotki domowe, a po wygnaniu ich z Hiszpanii pozostawione bez opieki zdziczały. Miejscowa legenda głosi, że Anglicy pozostaną w Gibraltarze dopóty, dopóki będą żyły tam małpy. Małpy są bardzo złośliwe, wyrządzają wiele szkód, robiąc wypady nawet do centrum. W czasie Pierwszej Wojny Światowej zostało utworzone specjalne stanowisko "małpiego" oficera mającego za zadanie interweniować w razie ataków tych zwierząt, kontrolować je i dokarmiać dwa razy dziennie. Później zostały one wciągnięte formalnie na listę miejscowego garnizonu, przez co podlegają bezpośrednio dowódcy gibraltarskiego pułku i przysługuje im leczenie w Królewskim Szpitalu Marynarki. Oprócz małp z ssaków można spotkać tu króliki oraz parę lisów i borsuków.
Z najwyższego punktu skały rozciąga się wspaniały widok na Cieśninę Gibraltarską, Afrykę oddaloną tylko o 25 km, Morze Śródziemne i hiszpańskie wybrzeże. Schodząc ze Skały można wstąpić po drodze do kasyna będącego jedną z atrakcji kolonii.
Najdalej na południe wysuniętym punktem Gibraltaru jest Przylądek Europa, na którym znajduje się latarnia morska. Biegną stąd dwie drogi - jedna do miasta, druga na wschodnią stronę półwyspu. Przebija się ona przez skały a potem wiedzie wąską półką do gibraltarskiej riwiery czyli Zatoki Sandy, gdzie zbudowano olbrzymi ośrodek wypoczynkowy i do Zatoki Catalan, gdzie znajduje się rybacka wioska Catalan Bay Village. Mieszkańcy tej wioski są z pochodzenia Genueńczykami i do niedawna żyli w całkowitym odosobnieniu, gdyż ze światem łączyła ich tylko wąska ścieżka. Odosobnienie to spowodowało, że mają inną mentalność i uważają się za zupełnie odmiennych od ludzi mieszkających w mieście po drugiej stronie The Rock. Wznosząca się nad obydwoma zatokami Skała przytłacza swym ogromem, a na jej zboczu leży olbrzymi łapacz deszczu przypominający swym wyglądem gigantyczny płat śniegu. Kierując się dalej w kierunku miasta omijamy Skałę z północy, przechodzimy obok koszar i docieramy do drogi łączącej miasto z przejściem granicznym.
Gibraltar leży w zasięgu klimatu oceanicznego odznaczającego się łagodnymi zimami i umiarkowanie gorącym latem. Najcieplejszym miesiącem jest sierpień ze średnią temperaturą 29°C, a najzimniejszym styczeń z temperaturą 16°C. Temperatura wody w morzu waha się od 14,5°C w styczniu i lutym do 21°C lipcu, sierpniu i wrześniu. Spada tu rocznie średnio 874 mm deszczu (zanotowane roczne minimum to 425 mm, a maksimum 1506 mm). Deszcze padają przeważnie między październikiem a kwietniem (przeciętnie 80 dni deszczowych w roku), ze szczególnym nasileniem w listopadzie i grudniu. Słońce świeci średnio od 5,6 godziny w grudniu do 11,2 godziny w lipcu. Ważną rolę w klimacie Gibraltaru odgrywają wiatry, zwane przez miejscową ludność Levantes, Ponientes i Vendavales. Wiatry te stwarzają niekiedy niebezpieczeństwo dla żeglugi na wodach cieśniny. Lokalną ciekawostką klimatyczną są mgły, pojawiające się nad cieśniną od czerwca do sierpnia. Gdy po silnym wilgotnym wietrze wschodnim skłębiają się nad ziemią obłoki, na zachodzie tworzy się zapora mgły, którą popycha przed sobą Ponientes. Wtedy w jednej chwili cała skała wraz z miastem zostają spowite przez gęste kłęby. Mgły te trwają kilka godzin i ustępują tak samo nagle jak się pojawiły. Hiszpanie patrząc wtedy ze swojego słonecznego wybrzeża mówią, że Anglicy wycisnęli swoje piętno nawet na klimacie Gibraltaru. Jeden z hiszpańskich poetów nazwał tę mgłę "pocałunkiem przesłanym przez Londyn swej kolonii".
Gibraltar choć jest tylko znikomym punktem na mapie wart jest odwiedzenia. Gdy los podróżnika rzuci do południowej Hiszpanii, gdzie kuszą zabytki Grenady, Sewilli, Kordoby czy Kadyksu, warto nadrobić parę kilometrów by odwiedzić tę ostatnią kolonię Europy, która jeśli nawet wróci kiedyś pod władzę Hiszpanii, to nadal pozostanie fascynującym regionem.
