Madryt 2004
Jest rok 2004, przypadkiem dowiaduję się, że ceny biletów lotniczych do Madrytu są bardzo tanie. Korzystam z okazji. Wraz z przyjacielem rezerwujemy pobyt. Jesteśmy ciekawi, czy Madryt rzeczywiście jest jednym z najpiękniejszych miast Europy.
Do Madrytu przylatujemy późnym popołudniem. W pośpiechu szukamy taksówki, chcemy jak najszybciej dostać się do hotelu, który oddalony jest od lotniska o 10 km. Docieramy na miejsce. Pierwsze rozczarowanie: pokój jest bardzo mały, praktycznie nie możemy się swobodnie poruszać. Nie narzekamy, przyjechaliśmy przecież zwiedzać miasto. Następnego dnia o 8 rano wychodzimy z hotelu.
W centralnej części Madrytu położony jest piękny Parque del Buen Retiro. W parku znajdują się rzeźby, pomniki. Jezioro i ogród różany robią na turystach ogromne wrażenie. Nie spędzamy tu dużo czasu. Tego samego dnia docieramy do Catedral de la Almudena de Madrid. Katedra jest swoistą mieszanką stylów neogotyckich, neoklasycznych i neoromańskich; przyciąga uwagę turystów z całego świata. Słyszymy różne języki: od francuskiego po chiński. Głosy podziwu i uznania dla tej niezwykłej budowli i majestatycznych figur dwunastu apostołów.
Zmęczeni zwiedzaniem zatrzymujemy się w jednej z najmodniejszych kawiarni w Madrycie. W Café del Espejo ludzie rozmawiają, głośno śmieją się, dobrze bawią się w gronie przyjaciół. Zamawiamy aromatyczną kawę. Obserwujemy życie Madrytu, nie dziwi nas wszędzie panujący chaos, lecz uśmiechnięte twarze ludzi. W porze wieczornej nikt nigdzie się nie spieszy, każdy cieszy się z chwili relaksu.
Zbliża się noc. Madryt nie zasypia. Liczne kluby, restauracje, puby są miejscem spotkań i zabaw młodych ludzi. Wracamy do hotelu, jutro wybieramy się do Alcalá de Henares.
Alcalá de Henares – nowoczesność i tradycja
Jest 8 rano. Mieszkańcy Madrytu jadą do pracy. Z okien autobusu obserwujemy zmieniające się krajobrazy, widzimy spóźnionych Hiszpanów, rozleniwioną młodzież, staruszków na porannym spacerze. Alcalá de Henares to miasto z wieloma tradycjami. Hiszpanie z dumą podkreślają, że miasto wpisane zostało na Listę Światowego Dziedzictw UNESCO dzięki swej "długowieczności". Czy Alcalá de Henares rzeczywiście jest tak piękne postanowiliśmy się sami przekonać. Godzina 10 rano. Plaza de Cervantes, centralny plac miasta. Mijamy kilkanaście wycieczek z Japonii, zaczyna robić się tłoczno. Podejmujemy szybką decyzję: udajemy się w bardziej spokojny zakątek miasta. Tylko czy taki istnieje? Istnieje. Spacerujemy wzdłuż hiszpańskich uliczek. Czujemy się beztrosko, czas stanął w miejscu. Ludzie żyją spokojniej niż w Madrycie, są otwarci na turystów, nigdzie się nie spieszą. W Alcalá de Henares znajduje się dynamicznie funkcjonujący uniwersytet, najstarszy w Europie teatr (Corral de comedias) oraz słynna ławka, na której siedzą Don Kichot i Sancho Pansa. Zatrzymujemy się na chwilę, robimy pamiątkowe zdjęcia. Zastanawiamy się, czy walka z wiatrakami ma sens?
Hiszpania 2009
Wrocław, lotnisko, godzina 20.25 odlatujemy do Girony. Po przylocie do Hiszpanii wsiadamy do autobusu i udajemy się do Calelli (pokonujemy 60 km). Hiszpania przywitała nas nocnym ciepłem. Szukamy hotelu. W Calelli trwają prace drogowe, główna ulica miasta została zamknięta na kilka dni. Jest pierwsza w nocy. Instalujemy się w hotelu, wychodzę na balkon. Z siódmego piętra roztacza się panorama Calelli. Cieszę się, że tu jestem.
Barcelona – miasto szczęścia
Po pięciu latach znów jestem na Półwyspie Iberyjskim. Barcelona zaprasza turystów spragnionych zwiedzania i miłośników sztuki. Pierwszego dnia odwiedzamy najsłynniejszą aleję Barcelony – La Rambla łączącą Plaça de Catalunya z portem. Bary, restauracje, wszędzie tłoczno. W pośpiechu pijemy kawę i idziemy dalej. Zaraz przywitamy się z morzem…
Sagrada Familia jest symbolem Barcelony. Ta dostojna świątynia budząca uznanie każdego turysty cechuje się oryginalnością i bogatą symboliką. Wchodzimy do środka. Dostrzegamy piękno zamknięte w kamieniu, przyglądamy się fantazyjnym formom; dotykamy historii, która wciąż jest w budowie (prace trwają do 2026 roku). Jeszcze tego samego dnia udajemy się do Parku Güell. Park zaprojektowany przez Gaudiego cieszy się dużą sławą wśród turystów i mieszkańców Barcelony. Budynki, mozaiki, a nawet rzeźby czynią to miejsce niezwykle fascynującym. Pogoda jest piękna, spacerujemy wzdłuż alejek, czujemy, że jesteśmy w bajkowym świecie. I chyba tak jest.
Casa Milà jest jednym z najsłynniejszych budynków w Barcelonie. Zaprojektowany przez Gaudiego cieszy się dużym zainteresowaniem zagranicznych wycieczek. Mieszkańcy stolicy Katalonii nazywają go La Pedrera, co dosłownie znaczy kamieniołom. Wykonany z kamienia, swoją formą przypomina fale morskie, masywny wygląd i oryginalność są znakami rozpoznawczymi La Pedrery. Mamy okazję wejść do środka. Dostrzegamy precyzję wykonania, podziwiamy wnętrze. Czujemy, że jesteśmy w miejscu niezwykłym. Stoimy na dachu budynku. Widzimy panoramę Barcelony, podziwiamy straszaki na czarownice (kominy i szyby wentylacyjne zostały tak zaprojektowane, że swoim wyglądem przypominają postacie).
Będąc w Barcelonie warto odwiedzić Camp Nou. Największy stadion piłkarski w Europie, wysoko klasyfikowany w rankingu UEFA, idealnie oświetlony. Kibice piłkarscy znają ten obiekt i podróżują nawet z odległych krajów, by zobaczyć grę FC Barcelony. W całym mieście można kupić maskotki z logo FC Barcelona, Hiszpanie są bardzo dumni ze swojego klubu.
Calella – tu każdy czuje się wolny
Morze, plaża, promenada, palmy, urwiste klify . Udajemy się na poranny spacer. Każdy, kto choć raz widział spokojne Morze Śródziemne o szóstej rano będzie chciał tam wrócić. Takie obrazy zapisują się w pamięci, utrwalone i zatrzymane w obiektywie aparatu kuszą by ciągle je przeglądać.
Calella położona jest na Costa del Maresme. Jest znanym ośrodkiem turystycznym, dobre hotele gwarantują udany wypoczynek, czyste plaże zapewniają turystom bezpieczne spędzanie wolnego czasu. Większość mieszkańców Calelli poranki spędza na joggingu. Bieganie jest bardzo modnym sportem, podobnie jak jazda na rowerze.
W Calelli nie sposób się nudzić. Miasto oferuje wiele rozrywek. Kluby, bary, restauracje oferują regionalne dania i znakomite wina. W sezonie letnim organizowane są różnego rodzaju imprezy. Połączenie z Barceloną jest bardzo dobre. RENFE kursuje kilka razy w ciągu dnia, a widoki za oknem są naprawdę imponujące. Jedziemy wzdłuż Morza Śródziemnego, podziwiamy krajobraz, czujemy się wolni.
W kraju słońca, szczęścia i wolności
Miejsc wartych zobaczenia w Hiszpanii jest bardzo dużo. Prawie każde miasto może pochwalić się swoją tradycją. Hiszpania jest krajem dynamicznie rozwijającym się. Mieszkańcy są spontaniczni, otwarci, życzliwi. Każda podróż była inna, niezwykła, bogata w doznania. Hiszpańskie wina i pyszna tortilla española. Zwiedzanie miast i beztroskie chwile spędzone przy aromatycznej kawie. Spacery po złocistej plaży i szum morza. Po raz kolejny chcę wrócić do kraju słońca, szczęścia i wolności.
Strona internetowa autorki: www.picasaweb.google.com/dariaparyla