
Pojazdy
Po bliskowschodnich drogach krążą niezwykle efektowne wehikuły - ozdobione wisiorkami, naklejkami lub ptasimi piórami kilkudziesięcioletnie Chevrolety, Dodge lub Ople. Niektóre są znakomicie zachowane, inne w kompletnej ruinie. Szczególnie okazale prezentują się lśniące, żółte taksówki, w niektórych miastach stanowiące chyba połowę jeżdżących pojazdów. Nie mniej ciekawie wyglądają autobusy, zwłaszcza te z bagażnikami na dachach. Odjeżdżają według uznania kierowcy, najczęściej dopiero wtedy, gdy się zapełnią. Rozkłady jazdy funkcjonują tylko przy przejazdach międzynarodowych (i to też nie zawsze), nie ma również stałych cenników. Komunikacja autobusowa jest stosunkowo tania, nieco droższa w Libanie niż w Syrii, ale średnio 100 km kosztuje ok. 1$.
Kantory
W Syrii oficjalnie walutę wymieniać można tylko w bankach, ale czarnorynkowy kurs jest korzystniejszy o ok. 10%. Z wymianą nie ma problemów - albo naganiacze sami zagadują turystów: "change money change", albo trzeba wykazać się inicjatywą i najlepiej spytać o to podejrzanie wyglądającego Syryjczyka. Czasami można poczuć się jak w kinie - idąc przez mroczne zaułki z rozglądającym się nerwowo przewodnikiem dociera się w końcu do pomieszczenia, gdzie gruby boss (z obowiązkową obstawą) bez słowa przelicza grube pliki banknotów.
Religia i polityka
Socjalistyczna dyktatura prezydenta Syrii Hafeza el-Asada, nakładająca się na wielowiekową islamską tradycję, tworzy naprawdę fascynującą kompozycję. Z jednej strony pomniki, billboardy i naklejki z prezydentem, monumentalne ministerstwa i urzędowe ceny. Z drugiej zaś pocztówki z cytatami z Koranu, kobiety noszące kwefy, muezini pięć razy dziennie nawołujący wiernych do modlitwy (niegdyś osobiście, dziś z pomocą megafonów zainstalowanych na minaretach). Choć nie jest to częsty widok, nawet na poboczu drogi zobaczyć można zwróconego w stronę Mekki muzułmanina, dotykającego w modlitwie czołem do ziemi. Ale Syria to nie tylko Islam. W Damaszku chrześcijański kierowca mikrobusu najpierw pokazywał nam obrazki świętych, a potem krzycząc "muslims" pluł na podłogę i z niekłamaną satysfakcją rozdeptywał wyimaginowanych muzułmanów.
Traffic
O specyfice bliskowschodniego ruchu kołowego napisano jeż wiele, ale to wszystko prawda. Piesi przechodzą przez jezdnie ignorując światła i stojących na skrzyżowaniach policjantów, rowerzyści jeżdżą pod prąd, a kierowcy bez przerwy używają klaksonów. Czasami zupełnie spontanicznie organizowany jest ruch lewostronny. Co dziwne, niezwykle rzadko dochodzi do stłuczek. Jednak dla nieprzyzwyczajonych turystów przejście przez ulicę to prawdziwa wojna nerwów. Mimo tego Polacy bardzo szybko adaptują się do nowych warunków.
Procenty
Nic dziwnego że Syryjczycy nie piją alkoholu. Zbożowe piwo smakuje mydłem, a perfumowany arak dużo, dużo gorzej. Odnalezienie sklepu monopolowego graniczy z cudem, zaś przemycane europejskie alkohole osiągają na bazarach zaporowe ceny. W Syrii nie ma pubów (czy choćby "budek z piwem"), a życie towarzyskie koncentruje się w cukierniach i kawiarniach, gdzie godzinami przesiadują mężczyźni dostojnie paląc wodne fajki. Za to w Libanie, może tylko z wyjątkiem okolic Baalbek, bez problemu nabyć można wszelkie rodzaje napojów alkoholowych.
Widokówki, informatyka, kontakty
Poczta Główna w Homs jest sporym gmaszyskiem, zbliżonym "klimatem" do warszawskiego MDM-u. Znaczki sprzedawane są na drugim piętrze. Weszliśmy do holu otoczonego z trzech stron kilkunastoma okienkami - pusto. Czekamy, pukamy, chrząkamy. Z zaplecza wyszedł mężczyzna. Wyjaśniliśmy o co chodzi. Mamy już wypisane pocztówki, potrzebujemy tylko kilka znaczków. Pocztowiec wziął od nas kartki, przykleił na nie znaczki, podstemplował. Nie spieszył się, ale my też nie. Podstemplowane pocztówki dostaliśmy z powrotem. Wrzuciliśmy je do skrzynki ustawionej przed wejściem. Pewnie musiały swoje odleżeć.
Nowoczesne, i chyba jedyne, centrum komputerowe w Damaszku nie ma dostępu do Internetu, choć zapewniano nas, że już niebawem to się zmieni.
Międzynarodowa linia telefoniczna działa w Libanie tylko od 9.00 do 21.00. W specjalnym punkcie, np. kantorku na zapleczu sklepu, upoważniona osoba dzwoni do centrali i podaje numer np. do Polski. Jeśli centrala uzyska połączenie - oddzwania. W Libanie niełatwo jest znaleźć pocztę; za to można natknąć się na Arabów mówiących po Polsku, Rosyjsku lub Czesku (byłych studentów, dyplomatów, uchodźców itp.)
Ludzie
Wbrew niektórym opiniom Syria jest krajem bezpiecznym, a turyści traktowani są przychylnie. Policjanci i żołnierze często prosili nas o "foto", sprzedawcy chętnie zamieniali kilka zdań (niestety czasem po arabsku), a dzieci biegały za nami co chwilę krzycząc "hallo". Arab zapytany o drogę zawsze ją wskaże, bez względu na to czy ją zna, czy też nie ma o niej pojęcia. Szukając konkretnego hotelu w Damaszku przez kilka minut kręciliśmy się w kółko idąc za "przewodnikiem", zanim zorientowaliśmy się, że on chyba też jest nietutejszy. Syryjczycy chętnie służą radą, polecą znajomego taksówkarza, prowadzony przez dalekich krewnych hotel itp., zwłaszcza że za pośrednictwo zawsze coś się im należy. Czasami taka pomoc jest bardzo uciążliwa - na dworcu w Aleppo co trzy minuty podchodził do nas inny naganiacz. Po tłumaczeniach, że chcemy jechać bezpośrednio do Hatay w Turcji, ze zrozumieniem kiwał głową wskazując wciąż ten sam busik kursujący tylko do granicy. Jednak najsilniejsze wrażenie podczas podróży zrobiły na mnie przeszywające spojrzenia Syryjczyków. Bo kiedy Arab ogląda sobie turystę, czyni to bez najmniejszego skrępowania.
Zakwaterowanie
Minimalna cena noclegu w Syrii waha się w granicach 1,5-4$ od osoby. Na przykład w Damaszku za 12$ można trafić na trzyosobowy pokój z telewizorem, lodówką, łazienką i wielkim wiatrakiem zamiast żyrandola. Niestety, co najmniej jedno z wymienionych wyżej udogodnień z pewnością będzie nieczynne (ale w każdym pokoju co innego). Dodatkowo spodziewać się można komarów, pluskiew lub karaluchów wielkości polskich myszy. Te latające można podobno konsumować przyrządzając jak szarańczę. Liban jest zdecydowanie droższy. W wielu miejscowościach brakuje hoteli, zwłaszcza w niższych kategoriach cenowych.
Mate
Zarówno w Syrii, jak i w Libanie dość popularnym napojem jest sprowadzana z Argentyny Yerba Mate, przyrządzana z zawierających kofeinę suszonych liści ostrokrzewu paragwajskiego. Gorący wywar pije się przez specjalne metalowe słomki. Wielkie płócienne worki, w których przywożona jest ta herbata służą Beduinom jako pokrycie namiotów.
Futbol
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej to znakomity czas na podróże po Bliskim Wschodzie. Mecze oglądają prawie wszyscy, jest więc uniwersalny temat do rozmowy, bez względu na to, jakimi językami się włada. W Libanie z porozwieszanych wszędzie flag wynikało, że miejscowi kibicują albo Brazylii albo Niemcom (podobno w Bejrucie dochodziło nawet z tego powodu do spięć). Przyzwyczajeni do polskich realiów, na pytanie o faworytów początkowo staraliśmy się odpowiadać zgodnie z preferencjami pytających. Nie zawsze udawało się trafić, ale nasze obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione, bo jedynym minusem związanym z kibicami był hałas. Po zwycięstwie Brazylii przez pół nocy nie ustawał ryk klaksonów i okrzyki ucieszonych fanów. Następnego dnia grali Niemcy, a ponieważ bardzo chcieliśmy się wyspać, liczyliśmy na ich porażkę. Niemcy owszem, przegrali, ale kibice cieszyli się tak samo. Nawet odwołanie meczu nic by nie zmieniło.
Syryjski Liban, irański Liban
Militarną obecność Syrii w Libanie (niektórzy mówią o okupacji) najwyraźniej widać chyba w dolinie Bekaa, gdzie wzdłuż szos co kilka kilometrów ustawione są wojskowe posterunki kontrolne, a po drodze mija się złowróżbnie przyczajone czołgi i wozy bojowe. W ciągu ostatnich lat obszar ten kojarzono przede wszystkim z obozami palestyńskich uchodźców oraz bazami proirańskiej organizacji Hezbollach. Do połowy lat 90-tych północ-na część doliny, razem ze starożytnym Baalbek, była zamknięta dla ruchu turystycznego, m.in. ze względu na porwania. Do dziś ściany wielu domów zdobią wykonane sprayem wizerunki ajatollaha Chomeiniego.
Eksploracja
Paradoksalnie najwięcej informacji dotyczących atrakcji turystycznych Libanu uzyskać można przed wyjazdem. Ambasady dysponują bezpłatnymi mapami i folderami. Znacznie trudniej zdobyć takie materiały na miejscu. Liban jest małym państwem (nieco ponad 10 tys. km2), dlatego w ciągu tygodnia można odwiedzić wszystkie ciekawsze miejsca. Najlepszą bazą wypadową jest Bejrut, jednak brakuje tam tanich hoteli. W północnej części kraju najwygodniej i najtaniej jest zatrzymać się w Trypoli. Bilety wstępu do zabytkowych obiektów są dość drogie, ale niekiedy pertraktacje z kasjerami przynoszą pożądane efekty. W Syrii natomiast, studenci płacą symboliczne kwoty. Sprawnie funkcjonuje również sieć biur informacji turystycznej, służących aktualnymi wiadomościami, bezpłatnymi mapami i prospektami. Niektóre atrakcje turystyczne znajdują się poza szlakami komunikacyjnymi, dlatego podobnie jak w Libanie trzeba liczyć się z koniecznością wynajęcia taksówki lub minibusu.
Gastarbeiterzy
Libańczycy nie przepadają za Syryjczykami, którzy pracując na czarno i za mniejsze pieniądze wyraźnie zwiększają konkurencję na rynku pracy.
Bejrut
Poza reprezentacyjnym nadmorskim deptakiem, "Paryż Bliskiego Wschodu" sprawia wyjątkowo przygnębiające wrażenie. Skutki wojny widać niemal na każdym kroku - zrujnowane domy straszą dziurami po pociskach, wiele ulic pozbawionych jest chodników, a obecność transporterów opancerzonych na ulicach miasta z pewnością nie działa relaksująco, choć jest na swój sposób intrygująca. Właściwie Bejrut przypomina dziś wielki plac budowy. Wśród pyłu i porozrzucanych wszędzie materiałów budowlanych kręcą się hałaśliwi robotnicy. Młodzi Libańczycy noszą modne ubrania, piją piwo w Hard Rock Cafe, jedzą hamburgery w fast-foodach i obnoszą się ze swoimi komórkami - chcą żyć normalnie. Dla nich wojna skończyła się prawie dziesięć lat temu.
Formalności
Jednorazowa libańska wiza kosztuje 20$. Nie można jej kupić na granicy, a oczekiwanie na rozpatrzenie podania (nie zawsze pozytywne) może trwać nawet 3 miesiące. Dobrze jest załatwić sobie wcześniej wizę syryjską (jednorazowa 28$, wielokrotna 47$, dla grup ponad 10-cio osobowych bezpłatnie, formalności ok. 3 dni, ale nie na granicy). Ponieważ do uzyskania libańskiej wizy potrzebne jest zaświadczenie o zatrudnieniu, studenci powinni dołączyć pismo z wydziału potwierdzające ich tożsamość i naukowe aspiracje. Izraelska pieczątka w paszporcie uniemożliwia wjazd zarówno do Syrii, jak i do Libanu.







