Geozeta nr 4Azja

Tajemnice Himalajów

Wojciech LewandowskiInne
Tajemnice Himalajów

Hima - to śnieg, âlaya - kraina lub ojczyzna. Tak więc Himâlaya oznacza w języku sanskryckim "Krainę Śniegu". Najpotężniejsze, najwyższe góry świata, w pełni zasługują na tę nazwę. Spróbujmy poznać niektóre ich tajemnice, chociaż możemy jedynie próbować, bo jak mówi staroindyjski epos Purana: I przez sto boskich lat nie mógłbym opowiedzieć wam wspaniałości Himalajów...

Mapa trasy: Tajemnice Himalajów
Mapa trasy

Nigdzie na świecie nie ma gór podobnych do Himalajów - najpotężniejszych na naszej planecie! Gór które są prawdopodobnie najwyższym i największym masywem górskim, jaki istniał na Ziemi w ciągu ostatniego miliarda lat!

Ten gigantyczny system górski, tworzący ogromny wygięty ku południowi łuk, o długości ok. 2500 km i szerokości od 160 do 350 km rozciąga się na terytorium Chin, Indii, Nepalu, Bhutanu i Pakistanu, między równoleżnikowymi dolinami górnego Indusu i górnej Brahmaputry na północy, a Niziną Hindustańską na południu. Ograniczają go przełomowe doliny: Indusu na zachodzie i Brahmaputry na wschodzie. System górski Himalajów nie jest jednak czymś jednorodnym. Złożony jest on z szeregu różnej długości i wysokości pasm, dzielących się z kolei na łańcuchy i grupy górskie.

Posuwając się od Niziny Hindustańskiej (Niziny Gangesu) ku północy, napotykamy najpierw pasmo Siwalik, ciągnące się wzdłuż całego niemal himalajskiego systemu górskiego - od 10 do 40 km szerokości, którego szczyty nie przekraczają 2000 m wysokości. Drugim z kolei pasmem są Małe Himalaje nazywane również Mahabharat o szerokości do 60 km i szczytach, których wysokość waha się od 1800 m do 2400 m, a w części zachodniej przekraczają nawet 4500 m. Góry te poprzecinane są wspaniałymi i licznymi przełomami rzek. Dalej na północ, Małe Himalaje przechodzą stromym progiem w Wielkie Himalaje - "kręgosłup" tych gór, wznoszący się średnio 6000 m n.p.m. To tu napotkamy niebotyczne, pokryte wiecznymi śniegami i lodami, szczyty z najwyższym z najwyższych Mount Everest (Czomolungma - 8848 m n.p.m.). Na północ od Wielkich Himalajów, wzdłuż ich partii zachodniej przebiega drugorzędne pasmo - Zanskar, oddzielające się od Wielkich Himalajów w północno-zachodnim Nepalu. Jeszcze dalej na północ, już na obszarze Tybetu, wzdłuż górnego biegu Indusu rozciąga się pasmo suchych gór Ladhaku.

Himalaje wysokie zbudowane są głównie ze skał metamorficznych (granity i gnejsy) tworzących trzon krystaliczny, na który nasunęła się od północy płyta tybetańska - złożona głównie ze skał osadowych seria wapienno dolomitowa która w okresie między 65 a 570 mln lat temu na dnie prehistorycznego oceanu Tetydy. Liczne partie gór posiadają więc charakterystyczną dwudzielną budowę, to znaczy na trzonie krystalicznym spoczywają skały osadowe, co świetnie widoczne jest np. w budowie Mount Everestu czy jego sąsiada Lhotse. Budowa geologiczna Himalajów jest bardzo skomplikowana. Miejscami możemy znaleźć piaskowce typu fliszowego, a gdzie indziej powstałe w warunkach lądowych.

W Himalajach zaznacza się pełna sekwencja pięter krajobrazowych, od wilgotnych lasów tropikalnych po wieczne śniegi powyżej 4500 m n.p.m. Góry te stanowią również barierę klimatyczną, roślinną i komunikacyjną pomiędzy suchym kontynentalnym wnętrzem kontynentu, a wilgotną, ciepłą i monsunową częścią południową.

Jak powstały?

Himalaje wypiętrzyły się w ciągu ostatnich 50 mln lat, kiedy dryfujący na północ fragment skorupy ziemskiej z subkontynentem indyjskim zderzył się z Eurazją. W wielkim uproszczeniu przebiegało to tak: około 250 milionów lat temu (w mezozoiku) rozpadł się superkontynent Pangea. Wtedy to, stanowiąca fragment jego południowej części platforma dekańska, zaczęła swoją liczącą około 2000 km wędrówkę (dryf) na północ. W rozumieniu geologicznym przemieszczanie to odbywało się stosunkowo szybko - ok. 15 do 20 cm rocznie. Proces ten przebiegał co najmniej w trzech rożnych fazach odległych od siebie w czasie. Podczas pierwszej z nich około 38 mln lat temu, powstały Wielkie Himalaje. W trakcie drugiej - od 7 do 26 mln lat temu - wypiętrzyły się Małe Himalaje. Efektem trzeciej fazy, ok. 7 mln lat temu, jest pasmo Siwalik. Dno oceanu Tetydy, rozdzielającego wcześniej oba ogromne prakontynenty, uległo sfałdowaniu i wypiętrzeniu wysoko ponad ich krawędzie. We wczesnym kenozoiku, gdy Półwysep Indyjski zderzył się z Azją Środkową, ruch ten nie ustał, a jedynie został spowolniony. Płyta Dekanu nadal nieustannie zagłębiała się w ogromny kontynent (ze stałą prędkością ok. 5 cm rocznie), wytwarzając przy tym zespół uskoków przesuwczych. Tak więc południowa część litosfery wklinowała się pod północną, podwajając tym samym grubość i dźwigając Himalaje i Wyżynę Tybetańską.

Jednak jak już wspomniano, ruchy skorupy ziemskiej wzdłuż granicy obu tarcz kontynentalnych postępują nadal! W ich wyniku w ciągu ostatnich półtora miliona lat Himalaje urosły o ponad 1300 m. Szacuje się, że Mount Everest nadal rośnie około pół centymetra rocznie. Wzrost ten jest jednak równoważony przez procesy destrukcyjne, obniżające powierzchnie stoków lub absolutną wysokość masywu. Można tylko przypuszczać, że prędkość wypiętrzania nadal przekracza skutki procesów destrukcyjnych, choć współczesne ruchy tektoniczne wskazują na przemijanie fałdowania. Dowodów potwierdzających tę tezę możemy znaleźć sporo. Jednym z nich jest fakt, że Wielkie Himalaje nie są głównym działem wód, lecz że wszystkie największe rzeki mają swe źródła po północnej stronie pasma, przez które przerzynają się potężnymi, głęboko wciętymi przełomami. Nie podobna tłumaczyć tego zjawiska ani erozją wsteczną , ani też rzeczywistym przebiciem się wód przez kolosalny łańcuch górski. Pozostaje jedynie hipoteza, że rzeki są starsze od gór, a swoje koryta zdołały utrzymać przez stopniowe ich pogłębianie, które dotrzymało kroku powolnemu wypiętrzaniu się pasma górskiego. Pierwotne pasmo górskie współczesnych Himalajów rozwijało się w przybliżeniu tylko milion lat; główne doliny rzeczne są prawdopodobnie 10-krotnie, znane skamieliny w skałach osadowych 100-krotnie, a najgłębszy budulec Himalajów prawie 100-krotnie starsze.

Himalaje zawdzięczają swoją wysokość i rozmiary nie tylko ruchowi płyt kontynentalnych. Według nowszych poglądów do ich rozmiarów przyczyniły się również czynniki klimatyczne! Podnoszenie się gór w widoczny sposób zmieniło klimat. Dzięki istnieniu wielkiej przeszkody górskiej, monsuny niosące duże ilości opadów przybrały na sile. Deszcze wzmogły erozję, która w rzece Indus i rzekach spływających do zatoki Bengalskiej zwiększyła ilość zawiesiny aż 13-krotnie. Tak więc monsuny przyczyniły się do wydźwignięcia Himalajów. Zwiększona erozja w tym rejonie wyzwoliła równoważącą reakcję izostazji, zdolności utrzymywania ciał na powierzchni, dzięki czemu góry nadal rosły, a nacisk znacznych mas osadów akumulowanych u podnóży gór powodował obniżanie terenów sąsiadujących z masywem.

Góry rekordowe - góry rekordów

Himalaje to góry światowych rekordów i to nie tylko tych związanych z ich wysokością. Już same ich rozmiary są trudne do ogarnięcia. Rozciągłość 2500 km to przecież tyle, ile jest np. w linii prostej z Warszawy na Islandię, lub jak kto woli w poprzek całej Europy! Gdybyśmy chcieli dalej odnosić rozmiary Himalajów do miar Europejskich to proszę sobie wyobrazić, że góry te mogłyby szczelnie wypełnić Polskę i Czechy razem wzięte!

W Himalajach położonych jest aż 10 spośród wszystkich 14. ośmiotysięcznych szczytów świata. Pozostałe cztery znajdują się w sąsiadujących z nimi na zachodzie górach Karakorum (kiedyś łączono razem te dwa pasma nazywając oba Himalajami - to połączenie funkcjonuje zresztą do dziś gdy mówimy o tak zwanej "Koronie Himalajów", czyli zdobyciu wszystkich 14. ośmiotysięczników).

W Himalajach znajdziemy też największe wysokości względne na Ziemi. Dla przykładu, deniwelacja pomiędzy wznoszącą się na zachodnim krańcu Himalajów Nanga Parbat (8125 m n.p.m), a odległą od wierzchołka o niecałe 25 km doliną Indusu wynosi prawie 7000 metrów. Chyba nigdzie na świecie nie znajdziemy tak wielkiego przewyższenia na tak krótkim odcinku! Ściany Himalajskich olbrzymów również nie mają sobie równych nigdzie na świecie. Konkurować mogą z nimi jedynie odchłanie pobliskiego pasma Karakorum.

Do najwyższych zaliczane są flanki Annnapurny, Lhotse i wspominanej już Nanga Parbat. Południowa ściana Annnapurny opada przeszło dwu i pół kilometrowymi zerwami w stronę doliny Kali Gandaki. Całość masywu wznosi się ponad 6000 m ponad dno tej doliny i oddalone jest od szczytu o zaledwie kilka kilometrów. Słynna południowa ściana Lhotse ma wysokość 3200 m, a długość 11 km. Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie stojących jedne na drugiej ponad 10 wież Eilfla? Dodajmy jeszcze że deniwelacja pomiędzy wierzchołkiem Mount Everest, a położonym u jego stóp lodowcem Khumbu, na przestrzeni 6 km wynosi ponad 4000 m.

Wspaniałych kilkuklilometrowych ścian jest w Himalajach zresztą więcej! W Himalajach wszystko ma gigantyczne rozmiary np. tzw. "wielka morena" położona u północnych zboczy Nanga Parbat ma aż ponad 800 metrów wysokości względnej (w stosunku do lodowca Rakhiot) - czyli tyle ile nie jeden szczyt tatrzański! A jeżeli już jesteśmy przy Tatrach to dla porównania warto dodać, że niejeden ośmiotysięczny masyw himalajski mógłby zająć co najmniej 1/3 ich powierzchni! Równie wielkie rozmiary przybierają himalajskie doliny i lodowce.

Na koniec jeszcze jeden rekord z pogranicza geografii. Można zaryzykować stwierdzenie, że w Himalajach znajduje się rekordowa liczba "świętych gór", zamieszkałych przez hinduistyczne i buddyjskie bóstwa. Najlepiej odzwierciedlają to nazwy nadane szczytom przez miejscową ludność. Wymieńmy zatem Annapurnę - "bogini pożywienia", Shiviling (linga phallus boga Siwy), jednego z trzech, obok Wisznu i Brahmy, najważniejszych bogów hinduizmu, Nanda Devi - góra bogini Nanda (Nanda imię a właściwie 17. przydomek bogini śmierci Kali), Cho Oyu - Turkusowa Bogini. Chyba nigdzie na świecie nie znajdziemy tak wielu gór "mistycznych". W mitologii hinduistycznej region ten nazywany jest Dewiabumi, co oznacza krainę bogów. To tutaj na Gaurisshankar (Kalias lub Kang Rimpocze), mieszkał wielki bóg Siwa i jego boska małżonka Mahadevi (występująca pod wieloma imionami) - córka Himavata, bóstwa gór. Hinduiści uważają ten szczyt za ziemskie ucieleśnienie mistycznej góry Meru - duchowego centrum wszechświata. Przykładów można by zresztą mnożyć jeszcze wiele. Do dzisiaj pozostały w Himalajach szczyty dziewicze - nietknięte stopą ludzką ze względów religijnych (np. słynny ze swej urody Machhapuchare).

Himalajskie śniegi

Jeszcze do niedawna w większości encyklopedii geograficznych w hasłach dotyczących Himalajów mogliśmy przeczytać takie lub podobne zdanie: "Szczyty Himalajów pokrywają wieczne śniegi i lodowce..."

Stwierdzenie to wydaje się oczywiste, chociażby ze względu na powszechnie znane zjawisko tzw. gradientu aerotermicznego tj. spadku temperatury wraz z wysokością. Im wyżej tym zimniej, a więc można mniemać, że partie szczytowe najwyższych gór świata powinny pokrywać "wieczne śniegi" i lodowce. Tak jednak nie jest, czego dowiodły badania prof. Mathiasa Kuhle z Getyngi. Udowodnił on że, szczyty Himalajów i Karakorum chociaż pokryte przez "wieczne śniegi" są wolne od lodowców!

Dlaczego w partiach szczytowych najwyższych gór świata nie ma lodowców?

Powstawanie lodowców w górach wysokich uwarunkowane jest kilkoma czynnikami: wysokością masywu nad poziom morza (a więc istnieniem niskich temperatur), opadami, wilgotnością powietrza, ekspozycją i istnieniem odpowiednich miejsc gdzie przez lata może gromadzić się śnieg, który z czasem może przekształcić się w firn i lód lodowcowy.

Wydaje się że, wszystkie te parametry spełniają partie szczytowe najwyższych gór świata. Dlaczego wiec nie ma na nich lodowców? Obserwacje Kulhlego wykazały, że w najwyższych partiach Himalajów na wysokości 7000-7200 m n.p.m. kończy się strefa zlodowacenia. Powyżej tej wysokości nie stwierdzono istnienia lodowców. Jakie są zatem tego przyczyny?

Zbyt zimno?

Zdalne i epizodyczne miejscowe pomiary temperatury w najwyższych partiach Himalajów wykazały że, nawet podczas słonecznej pogody w porze "pomonsunowej" izoterma O°C przebiega na wysokości 7000-7200 m n.p.m. Powyżej tej wysokości jest zbyt zimno, aby mogły zaistnieć warunki dla formowania się lodowców. Pomimo ogromnego promieniowania słonecznego, temperatura nigdy nie osiąga wartości dodatnich. Nie ma więc warunków do metamorfozy śniegu w firn i lód. W Himalajach, wysokogórska rzeźba terenu powstrzymuje proces formowania się lodu, który zachodzi na skutek zbijania się świeżego śniegu pod wpływem jego ciśnienia, poprzez dyfuzje molekuralarną i rekrystalizację. Powyżej około 7200 m n.p.m. może zachodzić tylko ciągła zawietrzna akumulacja śniegu na fragmentach ścian o umiarkowanym nachyleniu. Generalnie górna granica zlodowacenia kończy się na tej wysokości.

Jedną z roboczych hipotez było przypuszczenie, że funkcją niskich temperatur jest odwodnienie śniegu, co powoduje zmniejszenie się jego przylegania i podatność na wywiewanie, stając się tym samym przyczyną istnienia górnej granicy zlodowaceń. Pomiary samej tylko temperatury powietrza na tych wysokościach wydawały się nie wystarczające. Duże znaczenie miało natomiast mierzenie aktualnych temperatur na powierzchniach ścian skalnych. Posłużono się w tym celu techniką zdalnie sterowanego promieniowania podczerwonego. Nie wchodząc w tym miejscu w szczegóły techniczne, warto dodać że pomiarów dokonano przy użyciu trzech różnych przyrządów, które różniły się pod względem ogniskowania rejestrowanego promieniowania podczerwonego, oraz precyzją odczytu. W trakcie pomiarów uwzględniono także przeźroczystość atmosfery dla promieniowania podczerwonego i wilgotność powietrza. Dokonano ponad 600 pomiarów na ścianach otrzymujących promieniowanie słoneczne (przeważały ściany południowe i południowo wschodnie; kilka pomiarów wykonano również na ścianach o ekspozycji zachodniej) w dwóch przedziałach czasowych (godziny przed i popołudniowe), zarówno w pełnym słońcu jak też podczas nieznacznie rozproszonego promieniowania. Otrzymane wyniki jednoznacznie potwierdziły przebieg izotermy O°C na wysokości 7000-7200 m n.p.m. (niżej na skale, niż na lodzie). Okazało się również, że średni gradient temperatur przy powierzchni, na wysokości 4000-8848 m n.p.m. waha się od 1,45°C do 1,52°C na 100 m, a więc gradienty są o 0,6-0,7°C wyższe niż na otwartym powietrzu.

Fakt ten potwierdziły również inne badania. Zostało udowodnione, że lodowce z obszarami zasilania położonymi powyżej 7000 m n.p.m. nie sięgają dalej w dół niż lodowce, których obszar alimentacyjny osiąga właśnie tą wysokość. Potwierdza to zanik równowagi na tej wysokości co jest również dowodem na istnienie górnej granicy zlodowaceń. Powyżej obszarów zlodowaconych, istnieje strefa pokryta śniegiem tylko w porze monsunowej. Fakt zanikania pokrywy lodowej na wyższych wysokościach potwierdzić mogą obserwacje prowadzone nawet ze znacznej odległości. Nawet z daleka widać, że na dużych wysokościach widać odkryte skały na powierzchni. Taka zależność widoczna jest na większości himalajskich olbrzymów np. w grupie Dhaulagiri, Annapurny, Cho Oyu, na ścianach Makalu, Lhotse i Everestu (szczególnie jego ściana wschodnia). Granica ta przedstawia się jako linia oddzielająca barwę ciemną od jasnej i często osiąga znaczną długość, na przykład na południowej ścianie Lhotse-Nuptse ok. 7,5 km. Okazało się przy tym, że budowa ścian skalnych nie ma wpływu na zlodowacenia - ściany Dhaulagiri I, II i V zbudowane są z wapieni, a Lhotse, Nuptse, Annnapurna i Everest z łupków krystalicznych i migmatytów. Struktura warstw skalnych także nie ma znaczenia - linia ta istnieje bez względu na to czy skały zalegają warstwowo jak np. na Evereście (ściana południowo zachodnia), lub na Lhotse-Nuptse, czy pochyłe, zachodnie ściany Annapurny i Dhaulagirii, a nawet jeżeli zbocza zbudowane są ze skał niewarstwowanych (Makalu).

Najwyższe partie ścian skalnych powyżej wysokości 7000-7200 m n.p.m. nie mogą być oczywiście zawsze obserwowane jako powierzchnie skalne wolne od pokrywy śnieżnej. Podczas pory monsunowej (a więc pory największych opadów śnieżnych) szczyty są pokrywane świeżym śniegiem. Potem jednak, wiejące od października do kwietnia wiatry, usuwają większość śniegu, który nie obsunął się wcześniej w postaci lawin. Następujący w ten sposób proces wywiewania śniegu z partii szczytowych Mount Everest, widoczny jest już ze znacznej odległości w postaci wiszącej chorągwi śnieżnej. Śnieg wywiewany z najwyższych partii gór, tłumaczy zdumiewające pancerze ze śniegu, firnu i lodu widoczne na niższych szczytach usytuowanych po stronie zawietrznej.

Innego rodzaju testem potwierdzającym istnienie linii 0°C są obserwacje, przeprowadzone przez jugosłowiańską ekspedycję na Makalu. Otóż najwyższa wysokość na jakiej stwierdzono występowanie porostów rodzaju Lecidea wynosi ok. 7100 m n.p.m. Porosty te zdolne są do absorpcji wody nawet przy 0°C. Nigdzie indziej nie stwierdzono wyższego występowania stałych form życia w Himalajach. Powyżej 7100 m, tylko w ślad za człowiekiem, lub ściślej, w ślad za pozostawionymi przez niego odpadkami pożywienia, sporadycznie pojawiają się niewielkie czarne ptaki z rodziny krukowatych, zwane przez alpinistów (zapewne niefachowo) wrończykami. Widywano je na Przełęczy Południowej pod Everestem (ok. 8000 m n.p.m.), a nawet w okolicach wierzchołka Everestu!

A jak było kiedyś?

Badania prowadzone w centralnej części tybetańskich Himalajów i w południowym Tybecie pozwoliły zrekonstruować przebieg górnej granicy zlodowaceń w Plejstocenie. Była ona wtedy obniżona w stosunku do dzisiejszej o blisko 1100-1200 m. Tak więc w tym okresie granica ta przebiegała na wysokości ok. 6540-5800 m n.p.m. Od tego czasu wraz ze zmianami klimatycznymi i trwającym do dzisiaj wypiętrzaniem gór, lodowce himalajskie wyraźnie cofają się, a górna granica zlodowaceń przesunęła się do góry. Wiadomo też, że niektóre przełęcze himalajskie, przez które już w czasach historycznych wiodły popularne szlaki karawanowe z południowej strony na północną, są obecnie strome i zalodzone i żadną miarą niedostępne dla tragarzy i zwierząt jucznych. Faktu tego nie można przypisać wzrostowi zalodzenia, lecz ciągle trwającemu procesowi wypiętrzania gór, który przeważa w nich nad niszczeniem przez erozję.

Wyjątki

A jednak nawet powyżej 7000-7200 m n.p.m. sporadycznie możemy znaleźć niewielkie ciała wiszących lodowców występujących w postaci balkonów lodowych, które dawniej bywały uznawane za zaspy śnieżne. Formy takie występują np. na zawietrznej stronie wschodniej ściany Everestu. Właśnie położenie zawietrzne (jet-effect) i czynniki topograficzne (płaskie powierzchnie lub wąwozy skalne w obrębie ścian) sprzyjają powstawaniu tych nielicznych wyjątków.

O tym, jak mało warunków musi być spełnionych, żeby lodowce mogły się formować poniżej granicy 7000-7200 m, świadczy fakt, że nawet bardzo strome ściany i szczyty, podczas długotrwałej ekspozycji na działanie silnych wiatrów wzmożonych przez ukształtowanie terenu (jet-effect), pokryte są całkowicie lodem firnowym (np. Pumo Ri, Baruntse).

Lodowe ściany

Kolejną tajemnicą himalajskich śniegów i lodów są ogromne, prawie w całości pokryte białym pancerzem ściany. Na wielu spośród himalajskich olbrzymów zalegają specyficzne typy lodowców nazywanych lodowcami ścianowymi. Anglicy bardzo trafnie nazywają je ice cake (lodowe ciastka), gdyż rzeczywiście do złudzenia przypominają gigantyczne kremowe bezy. Innym terminem używanym w stosunku do takich form jest ice apron (lodowy fartuch) - lodowce fartuchowe, ścianowe, niszowe, wiszące, balkony lodowe - co też świetnie oddaje ich specyfikę. Tego typu lodowce tylko sporadycznie uwzględniane są w klasyfikacjach, a jeżeli już, to glacjologowie poświęcają im niewiele uwagi. Składa się na to wiele przyczyn, z których najważniejszymi są: ich stosunkowo niewielkie rozmiary w stosunku do "normalnych" lodowców dolinnych, równie mała rola morfologiczna oraz ekstremalne położenie. Dlatego bardziej zainteresowani są nimi nie geografowie i glacjologowie ale alpiniści, dla których bywają siłą rzeczy nie tylko obiektem wspinaczkowym, lecz również źródłem wielkiego zagrożenia. Takie lodowo-firnowe mury z gigantycznymi kaskadami wiszących lodowców, balkonów lodowych, plątaniną nakładających się na siebie rynien firnowych, misternych "koronek", drobnych żłobków firnowo-lodowych oraz tym podobnych formacji, żyją swoim własnym rytmem i rządzą się trudnymi do zaobserwowania prawami. Często, z przysłowiową regularnością zegarka, lodowo-śnieżne ściany "plują" lodowo-śnieżnymi lawinami, które to wraz ze słońcem i wiatrem są głównymi czynnikami modelującymi ich zbocza. Temu właśnie, wiele ścian himalajskich gór zawdzięcza specyficzny niepowtarzalny wygląd, który można porównać do misternych koronek lub cyzelowanych w śniegu i lodzie organów czy nawet drobnożeberkowanych kaloryferów. Do najbardziej spektakularnych przykładów ścian lodowo-firnowych należą północne zbocza Tilicho Peak (7132 m n.p.m.), wschodnie i zachodnie zbocza sąsiada Everestu - Nuptse (7879 m n.p.m.), czy samotna lodowa piramida Siniolchu (6687 m n.p.m.), w całości ornamentowana niesamowitymi lodowymi bruzdami.

U podnóży lodowych ścian, często nawet poniżej linii wiecznych śniegów, tworzą się lodowce lawinowo-stożkowe, bez przerwy zasilane spadającymi wysoko z góry, lawinami. Warto dodać w tym miejscu, że Himalaje jako góry stosunkowo młode, w których proces górotwórczy trwa nadal, cechują się charakterystyczną stromością dolnego pasa skał, leżącego nad lodowcami, o wysokości ok. 1500 metrów. Stosunkowo niedawno wyniesiony, nie miał on jeszcze czasu aby ulec erozji. W związku z tym, brak jest w Himalajach tak charakterystycznych na przykład dla Alp, kotłów firnowych, podchodzących pod same granie i tworzących zbiorniki śniegów. Lodowce Himalajskie są zatem oprócz opadów, zasilane lawinami spadającymi z mniej stromych pól śnieżno-lodowych, leżących ponad dolnym pasem przepastnych ścian.

Ściany lodowe, wspaniałe w swym surowym nieziemskim pięknie, przepięknie skrzą się w górskim słońcu, kusząc niespotykanymi ostrokrawędzistymi formami i nieskazitelną bielą. Za nimi kryje się ogromne, wyczuwalne wręcz w powietrzu niebezpieczeństwo. Zaraz po wschodzie Słońca ich górne partie ogrzewane przez promienie słoneczne ożywają. Z trzaskiem i hukiem zaczynają spadać pierwsze lawiny, których natężenie osiąga swe apogeum w godzinach południowych. Innym impulsem uruchamiającym nieraz gigantyczne obrywy seraków i lawin są trzęsienia ziemi. Zdarza się, że w ich wyniku potrafią urwać się całe wiszące lodowce lub ich znaczne fragmenty!

Często możemy obserwować w ścianach lodowych zagadkowe formy, które można by nazwać "lodowymi oknami". Są to wklęsłe lub wypukłe przestrzenie w ścianach lodowych, prawie zupełnie wolne od lodu. Ich powstawanie związane jest najprawdopodobniej z występowaniem urwisk, nisz lub bul skalnych. Może być również związane z lokalnym zróżnicowaniem budowy geologicznej, czynnikami geotermalnymi, lub nawet ocieplającym wpływem wody gromadzącej się pod lodem w niszach skalnych. Formy te są nie tylko bardzo efektowne i wizualnie urozmaicają jednostajną biel lodowych urwisk, ale na górnej krawędzi "okna lodowego" stale obłamują się z hukiem napierane od góry warstwy lodu, będące impulsem do powstawania kolejnych lawin.

Dotknęliśmy tutaj jedynie tylko niektórych, wybranych tajemnic tych wspaniałych i niezwykłych gór. Na badaczy czeka tu jeszcze wiele odkryć. Himalaje fascynowały i będą fascynować zawsze. Są po prostu jedyne, najwyższe, niepowtarzalne. A na koniec znów wsłuchajmy się w dwuwiersz ze starohinduskiej "Purany": Podobne rosie schnącej w porannym słońcu są ludzkie grzechy w obliczu Himalajów...

Do napisania artykułu wykorzystano między innymi pracę Matthiasa Kuhle "The Upper Limit of Glatciacion in the Himalayas"; Geo Journal 13.4/ 1986 oraz Nicholas Pinter i Mark T.Brandon "Jak erozja tworzy góry"; Świat Nauki nr. 6 /1997

Więcej z Azji