Wydanie internetoweEuropa

Majorka - z dala od hoteli i dyskotek

Joanna MarkowskaHiszpania

Zadawałam to pytanie wielu Majorkańczykom: "Czy byliście kiedykolwiek na kontynencie?" Zawsze odpowiadali zdziwieni "A po co?" Są dumni ze swojej wyspy, tradycji i kultury.

Mapa trasy: Majorka - z dala od hoteli i dyskotek
Mapa trasy

Obsługujące ponad 19 mln pasażerów rocznie, lotnisko na Majorce jest trzecim co do ważności portem lotniczym Królestwa Hiszpanii po Madrycie i Barcelonie. Lotnisko otwarto w latach 60-tych XX w., po czym przez kilka dekad rozbudowywano je wraz z gwałtownym rozkwitem wyspy. Powiększono budynek terminalu, parkingi, teren wokół lotniska obsadzono palmami. Nowoczesna szklana budowla, z liczącymi kilka kilometrów długości korytarzami, położona jest 6 km od stolicy wyspy - Palma de Mallorca. Wraz z rozwojem lotniska, zmodernizowano także autostradę łączącą je z miastem.

Majorka uważana jest przez wielu za stolicę turystyki śródziemnomorskiej. Porty jachtowe, słońce, plaże, śródziemnomorska architektura, malownicze krajobrazy interioru - wszystko to przyciąga rokrocznie na wyspę ponad 20 mln turystów z całego świata. Najwięcej, bo aż 7 mln przybywa z Niemiec, co czyni z Majorki 17 bundesland. Po ulicach spacerują eleganckie emerytki z pudlami na smyczach. Wielu Niemców w wieku poprodukcyjnym przeprowadza się na wyspę w poszukiwaniu słońca, którego jest tu znacznie więcej niż w Europie Środkowej.

Palma de Mallorca zostało założona w 123 r. p.n.e. przez Rzymian, po czym dzieląc los dziesiątek miast basenu Morza Śródziemnego, wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk. Jedną z nielicznych pozostałości po panowaniu Maurów są Łaźnie Arabskie - Banys Ŕrabs. W 1229 r. miasto zostało zdobyte przez króla Jaime I Aragońskiego, który zburzył meczet Maurów, a na jego miejscu wzniósł najokazalszą budowlę wyspy - gotycką Katedrę La Seu. Wznoszono ją przez pięć stuleci w stylu gotyku katalońskiego. Palma de Mallorca od 1983 r. jest stolicą autonomicznego regionu - Balearów.

Pozycja hiszpańskiej wyspy na Morzu Śródziemnym stale się zwiększała dzięki rozwojowi handlu, przez co szybko stała się jednym z ważniejszych portów. Majorka jest największą spośród czterech wysp tworzących archipelag Balearów. Z portu w Palmie codziennie wypływają promy na położone w pobliżu Minorkę, Ibizę i Formenterę.

Tajemniczy sąsiad

Celem naszego dwutygodniowego wyjazdu nie było jednak zwiedzanie stolicy. Chcieliśmy zaopatrzyć się w przewodnik wspinaczkowy po wyspie, ale była akurat pora sjesty. Miasto wymarło i zamarło. Po trzech godzinach sklep turystyczny otworzył przed nami swe podwoje i w chwilę później staliśmy już na wylotówce łapiąc stopa. Jechaliśmy do wąwozu Sa Gubia położonego kilkanaście kilometrów na północ od stolicy wyspy. To region dobrze znany wśród wspinaczy skałkowych. Z kilkudziesięciometrowych skał rozpościera się wspaniały widok na Palmę i zatokę. W Sa Gubii spędziliśmy kilka dni, a jedynymi towarzyszami były zwinne jaszczurki przemykające wśród makii i agaw. Sucholubna roślinność tworzyła zielono-brązowe ściany, między którymi wiodły ścieżki wydeptane przez alpinistów.

Już podczas pierwszej nocy w jaskini dało się słyszeć czyjeś chrapanie. Rano jednak nie było nikogo. Dzień minął na wspinaniu, a w nocy znów słychać było tajemnicze głosy/ Następnego dnia stało się cos dziwnego…Padał śnieg! W Polsce w lutym często pada śnieg, ale byliśmy przecież na słonecznym południu…. Tymczasem nie zanosiło się na poprawę pogody, zeszliśmy więc suchym korytem do wsi Bunyola, gdzie zbieraliśmy leżące na ulicy kilogramy cytryn i pomarańczy. Akurat był sezon na owoce, więc mogliśmy do woli zażywać witaminy C. Zajrzeliśmy do jednego z barów. Mieszkańcy miasteczka też wydawali się być zaskoczeni opadem - była to główna wiadomość w nagłówkach gazet. Bar tętnił życiem. Na szczęście byliśmy jedynymi turystami i mogliśmy obserwować prawdziwe zachowanie rdzennych Majorkańczyków, wesołych, otwartych, roześmianych.

A w nocy znów ktoś chrapał. Rano wszystko się wyjaśniło, kiedy z zarośli wynurzyła się nagle brodata głowa... kozy.

Zachodnie wybrzeże

Postanowiliśmy opuścić wietrzny wąwóz i udaliśmy się w inny region. Kilkanaście sektorów skalnych, bogactwo dróg o różnej trudności oraz ukryte wąwozy czynią z wyspy obszar o dużym potencjale wspinaczkowym, wykorzystanym zaledwie w niewielkim stopniu. Najwięcej tu dróg w wapieniu. Wapienne formacje powstały ze szkieletów organizmów żyjących w ciepłym morzu przed ponad 100 mln lat. W wyniku procesów wietrzenia, skały przybrały charakterystyczne formy krasowe.

Po wyspie najlepiej przemieszczać się samochodem, gdyż jest tu tylko jedna linia kolejowa, licząca niecałe 30 km długości. Przemierzają ją kilka razy dziennie zabytkowe tramwaje z drewnianymi wagonami. Linia łączy stolicę wyspy z malowniczym Soller. Jest to drugie co do wielkości miasto Majorki, położone w sercu gór, w Dolinie Pomarańczy.

Powędrowaliśmy pieszo, mijając kwitnąc drzewa migdałowe i przydrożne gospodarstwa, i późnym popołudniem dotarliśmy do położonej w dolinie górskiej miejscowości Valdemossa, znanej z tego, że zimą 1838/ 1839 r. przebywał tu Fryderyk Chopin ze swoją kochanką Georgie Sand. Pobyt na wyspie nie służył im - Hiszpania pogrążona była w wojnie domowej, żadne z nich nie znało hiszpańskiego, Chopin chorował na gruźlicę, a Georgie Sand wywoływała zgorszenie publiczne. Była kobietą wyzwoloną, ubierała się jak mężczyzna, paliła cygara i przeklinała, co w owym czasie było nie do przyjęcia. Szybko stała się obiektem ataków konserwatywnej ludności. Nie czuła się dobrze na wyspie, a deszczowa pora roku nastrajała ją pesymistycznie. Podupadły na zdrowiu kompozytor stworzył znany utwór "Deszczowe preludium".

Valdemossa położona jest w kotlinie górskiej w północno-zachodniej części wyspy. Miasteczko jest mieszaniną wiejskich domków i klasztornych budowli. Wszystkie domy są tu zdobione różnorodnymi, kolorowymi płytkami widniejącymi przy wejściu. Na ceramicznych kafelkach ukazane są sceny z życia św. Katarzyny, patronki miasta. Miasteczko ma także część portową, Port de Valdemossa, położoną kilkadziesiąt metrów niżej, u stóp klifu, w którym serpentynami poprowadzono drogę asfaltową.

Sektor był dobrze przygotowany, drogi były w większości obite i kilkuwyciągowe. Ze skał malował się port i zachodnia część Morza Śródziemnego. Gdzieś tam, daleko, powinna być Cieśnina Gibraltarska. Region ten miał zasadnicza wadę - większość dróg rozpoczynała się wprost z asfaltu, więc cały czas trzeba było się rozglądać i nasłuchiwać, czy nie nadjeżdża wypchany turystami autobus, którzy widząc wspinaczy od razu rzucali się z aparatami do okien. Szkoda, że obite były właśnie skały przy drodze, gdy setki metrów skalnego muru stały niewzruszone ciągnąć się w głąb wyspy. Wynieśliśmy się stamtąd dość szybko i pojechaliśmy stopem na północ, w stronę gór.

Sierra de Tramutana

Najwyższy łańcuch górski Majorki osiąga kulminację w Puig Major (1445 m n.p.m.). Już kolejny dzień wyspa była chłostana przez silne wiatry. Było pochmurno, nie mogliśmy złapać stopa, więc zdobywaliśmy kolejne poziomice o własnych siłach. Wzdłuż drogi stoki porośnięte były makią, która wkroczyła po wykarczowaniu przez człowieka lasów dębowych. Kończyła nam się woda. Suchy krajobraz przed zachodem słońca stał się ponury. Z mapy wynikało, że jest to najbardziej bezludny region na wyspie.

Nie mogliśmy znaleźć miejsca na nocleg, gdyż droga wycięta była w stromym zboczu opadającym do dna doliny. Po lewej - prawie pionowa ściana, przede mną wstęga asfaltu, po prawej przepaść. Chyba był środek nocy, gdy ujrzeliśmy nagle światełka. Szczekały psy. Przy drodze znajdowała się baza wojskowa. Minęliśmy kilkaset metrów drutu kolczastego planując, że jutro wejdziemy na Puig Major. Jednak kilka zakrętów dalej, musieliśmy zmienić zdanie, gdy nagle z mroku wyłonił się przed nami najwyższy szczyt wyspy. Z samej góry świeciły mocno reflektory wojskowe, jak dwoje oczu u wielkiego potwora, który przycupnął na chwilę, żeby się rozejrzeć po okolicy. Wiatr to wiał, to gwizdał. W przewodniku nie było żadnej wzmianki o tym, że na Puig Major jest baza wojskowa…

Minęliśmy chyba najwyższą kulminację, bo droga zaczęła delikatnie prowadzić w dół. Według mapy niedaleko powinien znajdować się skansen, tam postanowiliśmy przenocować. Jednak gdy dotarliśmy na miejsce, nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu, że muzeum zostało przeniesione. Poza placykiem otoczonym niskim płotkiem, kilku ławkami i śmietnikami nie było żadnego budynku ze zbiorami. Noc była prawdziwie czarna. Chmury szczelnie zasłoniły niebo, a wiatr beztrosko hulał w dolinie. Nigdy wcześniej nie słyszałam tak głośnego wiatru. Widocznie znajdowaliśmy się w miejscu, gdzie utworzyła się dysza.

Rano minęliśmy dwa jeziora - zbiorniki słodkiej wody. Woda wyprowadzana jest z nich rurociągami i transportowana w dół, do Palmy de Mallorca, skąd rozprowadzana jest do innych miejscowości.

Spotkanie z Guardia Civil

Schodząc w kierunku północnego wybrzeża znaleźliśmy w przydrożnym rowie niebieski portfel. Był już opróżniony, została tylko karta kredytowa. Postanowiliśmy oddać go na najbliższym posterunku.

Kilka godzin później byliśmy już w centralnej części wyspy, do której podwiozło nas niemieckie małżeństwo. Na rondzie przy miejscowości Inca postanowiliśmy zrobić krótką przerwę na jakąś przekąskę. Rozłożyliśmy za murkiem karimaty, zdjęliśmy plecaki. Odkręcałam właśnie słoik z "Nutellą", gdy nagle zatrzymał się przy nas policyjny samochód. Jeden z mundurowych nas pilnował, a drugi zaczął zadawać pytania. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi, gdyż ich znajomość angielskiego była taka jak nasza majorkańskiego. Zaczęła się rewizja. I tu, przypomniało nam się, że mamy w kieszeni cudzy portfel! Jak im wytłumaczyć, skąd go mamy, skoro proste pytania pozostają bez odpowiedzi? Kazali nam opróżnić plecaki, ale nie naraz! Wskazali mi karimatę, więc usiadłam i spokojnie kończyłam czekoladę, gdy Łukasz wyrzucał na trawę zawartość plecaka. Znaleziony portfel wystawał mu z kieszeni. Przez tydzień zabrało się już trochę brudów; wszystko chcieli oglądać. I nic, ani słowa wyjaśnienia. Na nic zdało się tłumaczenie "Somos alpinismos". Ani lina i uprząż, ani buty, karabinki, nawet przewodnik wspinaczkowy…Nic nie mogło przekonać policjantów, że nie jesteśmy poszukiwanymi złodziejami….Przeszli do ataku. Zaczęli wskazywać na nasze skromne zapasy żywnościowe jednoznacznie pytając, skąd je mamy….Pytanie było żałosne, a słowo "supermercado" nieprzekonujące. Na szczęście miałam kilka rachunków ze sklepu, które służyły mi za zakładkę do książki, ale i to nie wywołało zadowolenia na ich szerokich, opalonych twarzach. Jeden z mundurowych przez cały czas porozumiewywał się przez radio. Przeszukującemu nas pokazaliśmy na mapie cała trasę i bilety lotnicze. Pytał o hotel i zrobił podejrzaną minę, gdy usłyszał, że śpimy w górach. Nagle podjechał drugi samochód, z którego wysiadł tłusty oficer. Szedł zdecydowanym krokiem w naszą stronę. W dłoniach trzymał kajdanki. Ciekawa byłam, kogo najpierw zakłują i jak im wytłumaczymy, że nie jesteśmy tymi, kogo szukają. Porozmawiał ze swoimi podwładnymi, zmierzył nas wzrokiem od stóp do głów, spojrzał na sprzęt i ciuchy wyrzucone na karimatę, znów badawczo nam się przyjrzał…W końcu powiedział coś, odwrócił się i odszedł do swojego samochodu. Za nim udała się reszta Guardii Civil. Odjechali bez słowa.

Pakując rzeczy zastanawialiśmy się, czy nie należało się nam choćby krótkie "pardon". A portfela nie zauważyli.

Krajobrazy interioru

Nizinne obszary położone we wnętrzu wyspy porastają gaje migdałowe, oliwkowe, pomarańczowe i cytrynowe. Śródziemnomorski klimat, w którym temperatura nie spada poniżej 0şC, umożliwia uprawę cytrusów przez cały rok. Zbiór owoców następuje w lutym. Typową glebą tej strefy klimatycznej jest gruzełkowata terra rosa, która zawdzięcza swą nazwę ciepłej, brązowej barwie. We wnętrzu wyspy często pojawiają się wiatraki, które służyły do niedawna do wyciągania wody ze studni. Dziś częściej pomagają ludziom elektryczne pompy niż siła wiatru, ale wiatraki wpisały się w krajobraz wyspy.

Majorka jest bardzo zróżnicowana i malownicza - południowe wybrzeże tworzą rozległe piaszczyste plaże, zaś północne to strome klify, opadające wprost do Medyteranu. Urozmaicona rzeźba terenu może utrudniać uprawę roślin, więc od wieków stosowana jest uprawa tarasowa. Taki typ uprawy wykorzystywany jest na zboczach o dużym nachyleniu, głównie o ekspozycji południowej i południowo-zachodniej.

Trochę słońca w S'Estret

Z miłym, starszym panem udało się dojechać do ostatniego sektora skalnego położonego w południowo-wschodniej części wyspy. Na pagórkowatym, wschodnim wybrzeżu Majorki znajdują się znane regiony wspinaczkowe: Cala Magraner i S'Estret. Mimo, że widoki są niezapomniane - bogato urzeźbione skalne ściany wznoszą się z morza na kilkadziesiąt metrów wzwyż, turyści rzadko tu docierają. Mieszkańcy okolicznych farm chętnie rozmawiają z przybyszami, ciekawi nowinek. W jednym z gospodarstw, gdzie poprosiliśmy o wodę, zostaliśmy zaproszeni na kawę, a ponieważ poprzedniego dnia było świniobicie, gospodarze podarowali nam świeże kiełbasy.

Starsi ludzie, mieszkający w górskich wioskach z dala od turystycznych atrakcji, wiodą tradycyjny tryb życia. Ich duże domy są zbudowane z wapienia. Kamienne ściany zapewniają przyjemny chłód wewnątrz, podczas gdy na dworze panuje 30 - stopniowy upał. Zajmują się uprawą drzew cytrusowych oraz hodowlą owiec i świń. Najczęściej są samotni, gdyż dzieci emigrują do miast na studia oraz w poszukiwaniu pracy w przynoszącej dochody turystyce.

Znów w Palmie

Po kilku dniach wspinaczki w sektorze S'Estret musieliśmy wracać do Palmy na samolot. Zatoczyliśmy krąg. Ulice nowoczesnego miasta na razie były puste, a turystów niewielu. Dało to możliwość podpatrzenia mieszkańców. W większości domów drzwi są otwarte wprost na ulicę i można przez nie zajrzeć do środka eleganckich holi. W oknach rzadko wieszane są zasłony; wyczuwa się tu południowy styl życia - otwartość i gościnność. Mieszkania najczęściej ozdobione są obrazami, na drewnianych komodach stoją bibeloty, świeczniki i zdjęcia najbliższych. Na ulicach było spokojnie. Nawet na plaży, gdzie spędziliśmy ostatnią noc oprócz psa i patrolu Guardii Civil nie było nikogo.

Przyszłość wyspy?

Któregoś dnia, gdy szukaliśmy miejsca na nocleg na skałach ponad portem Valdemossa, zagadnął nas słabą angielszczyzną młody chłopak. "Turyści? Macie gdzie nocować? Możecie przyjść do mnie". Zaskoczeni gościnnością szybko ochłonęliśmy gdy dodał po chwili "Moja mama da wam zniżkę".

Obecnie najpopularniejszymi kierunkami studiów na uniwersytecie w Palmie są: ekonomia, marketing i turystyka. Wszystko wskazuje na to, że za kilka lat Majorka stanie się największą baza turystyczną Europy. Lotnisko jest stale rozbudowywane, powstają nowe hotele, pensjonaty i restauracje.

L'Illa de la Calma (Wyspa Spokoju), jak czasem bywa nazywana Majorka, od wieków przyciągała artystów i pisarzy. Również i dziś zamożni ludzie kupują domy na wyspie i przenoszą się tam w poszukiwaniu spokoju i odpoczynku. Znajdują się tu ponoć rezydencje hollywoodzkich aktorów.

Właściciele przybytków budują swoje luksusowe wille z basenami poza miastem. Piękne kolumny, ozdobione wazami zdobią wejścia, szerokie wiodą do domó,w aleje są gęsto obsadzone palmami, w małych oczkach wodnych pływają złote rybki, a na dachach błyszczą baterie słoneczne. Współczesne, nowobogackie zabudowania stanowią olbrzymi kontrast z kamiennymi domami. Coraz trudniej znaleźć miejsce, gdzie można rozbić namiot. Większa część wyspy została wykupiona przez prywatne osoby i wzdłuż dróg kilometrami ciągną się ogrodzenia z tablicami "Coto privato de casa".

Niestety, na Majorce zostało niewiele miejsc, gdzie nie ma turystów ani prywatnych posiadłości. To oddalone od centrów dyskotek i zabaw skrawki wybrzeży oraz wyższe partie gór. Tu można jeszcze zobaczyć dzikie kozy i wsłuchać się w śpiew ptaków.

Zdjęcia do artykułu (9)

SEstret tarasowa uprawa.jpgSa Gubiaa.jpgSa gubia gl scianaa.jpgValldemossa kobietya.jpgceramiczne plytki Valdemossaa.jpgdom z dzwonnica.jpgkwitnace drzewo migdalowea.jpgnasi agrogospodarzea.jpgsztuczne zbiorniki z woda dla Palmya.jpg

Więcej z Europy